Największe oszustwo ekonomiczno-naukowe w historii świata – globalne ocieplenie

Wybaczcie dwie sprawy. Pierwsza miałem nie pisać – przepraszam nie wytrzymałem, chciałem pisać bez emocji przepraszam również nie wytrzymam. Temat jest oczywisty i przypomniał mi go Nigel Farage, z reguły udowadnia idiotom w Parlamencie Europejskim, że są bezmyślnymi biurokratami bez pojęcia o ekonomii. Cóż on w latach 90tych biegał po londyńskim City z 6kg telefonem komórkowym jako trader i potrafi w przeciwieństwie od zgromadzonych tam baranów odczytać podstawowe wskaźniki ekonomiczne, pewnie jest jedyną osobą na sali, która rozumie co to znaczy rentowność obligacji i to, że ta nie może rosnąć w nieskończoność bez bankructwa.

Oto filmik, który mnie postawił na baczność, tym razem o kłamstwie globalnego ocieplenia, zbierałem się w tym temacie od dawna, ale dopiero Nigel mnie zmobilizował.

YouTube Preview Image

Z uwagi na to, że poruszany temat jest mi bliższy niż większość rzeczy, o których z reguły piszę i wywołuje u mnie większe emocje nie mogę powstrzymać się od napisania paru zdań, może nawet trochę więcej. Oczywiście Nigel ma rację, globalne ocieplenie to bzdura, w sumie mógł mocniej argumentować, zdjęcie pokrywy lodowej rok do roku to oczywiście mocny argument (pokrywa lodowa powiększa się od jakiś 5 lat), przy czym w klimacie mamy pewne krótkie cykle 3-5-7 letnie i wypada spojrzeć na całość w dłuższej perspektywie. Argument jaki powinien paść to taki, że klimat ochładza się od 15 lat!!! a efekt jest taki, że konferencja w sprawie ocieplenia klimatu w Kopenhadze jakiś czas temu utknęła w zaspach śnieżnych!! O tym piszą światowe media Guardian, Forbes etc. tylko europejscy biurokraci dalej tkwią w tym bezczelnym kłamstwie. Bezczelny euroaparatczyk śmiał jeszcze Panu Farage powiedzieć, że 99% nauki popiera globalne ocieplenie, co przekracza wszelkie granice skurwysyństwa i jest tekstem godnym nazistowskiego ministra propagandy. Oczywiście jest zupełnie inaczej, słyszałem bezpośrednio opinie 3 polskich profesorów w tym zakresie (meteorologów lub klimatologów), którzy mieli w najlepszym razie zdanie takie, że nie jest to jednoznaczne i nauka nie jest co do tego zgodna. Swoją drogą jeden z nich wspomniał o recenzowaniu rozprawy doktorskiej, która w tytule miała ocieplenie na jednym z oceanów… no i właśnie wyszło, że coś słabo z tym ociepleniem.

Ludzie nie mają pojęcia o klimacie i meteorologii

Ludzie są w tym zakresie totalnymi analfabetami i choć o pogodzie gada każdy cieć z gospodynią domową pojęcie w tym zakresie mają promile społeczeństwa, gadać i pasjonować się tematem mogą jednak prawie wszyscy. Swoją wiedzę opierają zaś na „poglądach” pogodynek, które na 4 zdania robią 3 błędy merytoryczne, za to nogi mają super no i kiedyś wygrały konkurs piękności na ten przykład na Lubelszczyźnie. To tyle jeśli chodzi o ich kompetencje, efekty… efekty są proste, meteorolodzy nie oglądają prognoz pogody bo nie są w stanie tego znieść zaś gawiedź dokładnie odwrotnie. Skutkiem tego swołocz uważa, że boli ją głowa od niskiego ciśnienia atmosferycznego, bo to spadnie z 1013 hPa na 1008,9 hPa ( o 0,4%) i cieszy się, że to nie spadło na 994 hPa bo wówczas leżeliby nie mogąc nogą ruszyć i czekali na pogotowie. Swołocz nie wie jednak, że jak leci samolotem rejsowym to w kabinie (ze względu na różnice ciśnień na dużej wysokości) od wysokości 2000 metrów w górę utrzymywane jest ciśnienie wysokości 750 hPa i jakoś nikt nie umiera. Skąd taka opinia pośród ogółu – proste słyszeli to ponad 100 razy w prognozie pogody, niunia wyraźnie tak powiedziała, spada ciśnienie będziemy czuć się źle. Tymczasem podstawowa książka z zakresu meteorologii sprzed 90 lat pisząca o polu elektrycznym atmosfery i jego bardzo dużym zróżnicowaniu przez pogodynki nie jest rozpoznawana jako potencjalne źródło czegokolwiek w bioklimatologii i pogodzie poza wyładowaniami atmosferycznymi. Nie jest i być nie może, bo przecież dziewoje nie mają żadnych kompetencji w tym zakresie, a skoro nie mają kompetencji to lud na podstawie ich mniemania o szminkach i modnej bieliźnie wyrobi sobie pogląd na sprawy pogody, klimatu itp.

Z tego punktu sprawa wygląda jasno. Lud pasjonuje się tematem, ale nie ma o nim żadnego pojęcia, a to przecież ma wpływ na życie każdego człowieka na planecie. Idealne pole do popisu. Zatem choć średnia temperatura na planecie zmieniała się bardzo znacząco, w okresie, gdy jedynym wpływem człowieka było rozpalenie trzech tysięcy ognisk wieczorową porą (czyli człowiek nie mógł mieć na nią wpływu) ludzkość nagle została przekonana, że tym razem to człowiek wpływa na klimat. Generalnie z dużą swobodą dowiadujemy się, że raz klimat się ociepla, a raz ochładza. W istocie żyjemy aktualnie w okresie interglacjału tj. ocieplenia pomiędzy chłodnymi okresami, stąd ocieplenie to ostatnia rzecz, która spędzałaby mi sen z powiek.

źródło: link

Człowiek co wysoce prawdopodobne na ocieplenie wpływ ma w okolicach żadnego (w najlepszym razie sprawa jest wątpliwa i niejednoznaczna), ale jak widać na podstawie powyższych graficzek lubi ekscytować się, że klimat się ociepla, ochładza i na odwrót i znów to samo w losowej kolejności. Cóż jak zmieniała się temperatura (czasem bardzo znacznie bez wpływu człowieka na środowisko, który jest znaczący dopiero od mniej niż jednego wieku) można zobaczyć poniżej.

źródło: link

Jak widać zmienność imponująca, a każdy kto interesuje się historią widział obrazy przedstawiające Sekwanę pokrytą lodem wczesnym latem (mała epoka lodowcowa), ciekawe jaka to działalność człowieka doprowadziła do tego zalodzenia, pewnie na tacę za mało dawano. Cóż teraz mamy sytuację, w której to mniej więcej od roku 1950 do 2000 odnotowywano wzrost temperatury i to znaczny… nic nadzwyczajnego i brak dowodów, abyśmy mieli z tym cokolwiek wspólnego. Stąd naukowcy licznie protestują przed opinią jakobyśmy mieli globalne ocieplenie i czynią to na ten przykład tak (link):

„the claim of consensus is fake, designed to stampede you into actions that will cripple our economy, and which you will regret for many years.(…)
We know of no evidence that any of the “leaders” of the scientific community who signed the letter to you ever asked their memberships for their opinions, before claiming to represent them on this important matter.
We also note that the American Physical Society (APS, and we are physicists) did not sign the letter, though the scientific issues at stake are fundamentally matters of applied physics. You can do physics without climatology, but you can’t do climatology without physics.”

Tak wiem, jeden z sygnatariuszy pracuje dla koncernu naftowego, problem jest taki, że nie odstawiamy ropy, jesteśmy po peak oil, a polscy profesorowie, których opinie słyszałem z całą pewnością dla takich koncernów nie pracują. Dla koncernów naftowych to nic nie zmienia one i tak nie są już w stanie zwiększać wydobycia, co ja piszę, utrzymywać go na tym samym poziomie, ropy jest co raz mniej.

Przy okazji zwróćcie uwagę, że wykresy, które mają potwierdzać globalne ocieplenie z reguły kończą się w roku 2000, wtedy mniej więcej temperatura przestała rosnąć:)

O co zatem chodzi

:) Jak zawsze o pieniądze. O pompowanie kasy w dotowanie zielonej energii, która jest mało efektywna, ma fatalną rentowność, jest bardzo droga, a jak już zużyją się turbiny wiatrowe to trafiają na cmentarzyska i zanieczyszczają środowisko, po tym jak wcześniej zabijały ptaki i szpeciły krajobraz. Biznes jest na tym przedni, miliardy Euro dotacji dla firm, wspieranie przeróżnych form eko-energetyki (podoba mi się tylko mała energetyka wodna w tej kategorii), spośród której dla ciężkiego przemysłu zastosowanie ma w zasadzie tylko geotermalna. Co lepsze jak natłucze się ludziom do głowy, że trzeba z czymś walczyć to można ich opodatkować i obłowi się kolejna banda biurokratów bo dochodzimy do pełnego cyklu. Otóż dochodzimy do opodatkowania wszystkiego co jest powiązane z emisją dwutlenku węgla (nawet mających gazy krów – to nie żart), choć na ocieplenie atmosfery jeśli już, wpływa para wodna, a nie CO2. Zatem podatek, redystrybucja, dotowanie wybranych, nieefektywnych form pozyskiwania energii, full biznes na globalną skalę. Przy tej okazji ładowanie w to pieniędzy, w czasach kryzysu i zarzynanie gospodarki, co już zakrawa na sabotaż.

Jeszcze przydałby się jakiś Nobel przy tej okazji, Gore taki sympatyczny z twarzy jest w sumie, kręcimy film o globalnym ociepleniu i już lemingi przyklaskują. Trzeba tą nagrodę do czegoś wykorzystać zanim wszyscy się zorientują, że w przyszłości pokojowego Nobla damy Murzynowi pędzącemu od wojny do wojny w imię pokoju rzecz jasna i już każdy będzie wiedział, że dajemy ją dla jaj.

Wszystkim samodzielnie myślącym proponuję wyszukiwarkę i hasło „global warming” z dopiskami „scam”, „swindle”, „hoax” znajdziecie dużo tekstów na podstawowym poziomie, z podstawowymi argumentami, które wydają się habilitacją przy informacjach serwowanych w mediach na poparcie tezy o globalnym ociepleniu podatków powiązanych z globalnym ociepleniem, podczas gdy temperatura od kilkunastu lat spada.

Dziękuję za uwagę miłego protestowania.

http://scottthong.files.wordpress.com/2007/07/winterblunder.jpg

PS wszystkich zapaleńców, którym klimat się ociepla z powodu człowieka proszę o dorysowanie mi działalności człowieka z emisją CO2 w okresach zwyżek temperatury na tym wykresie – link.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne, Polityka i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 odpowiedzi na „Największe oszustwo ekonomiczno-naukowe w historii świata – globalne ocieplenie

  1. policjant łapówkarz pisze:

    jednym słowem skvrwysyny ciągną kasę…..

  2. To prawda, ze społeczeństwo ma słabe pojęcie o meteorologii i klimacie. Fizycy maja większe, poniżej link do stanowiska Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego w tej kwestii:
    http://www.aps.org/policy/statements/07_1.cfm
    Polecam też link do historii fizyki klimatu ma stronach American Institute of Physics:
    http://www.aip.org/history/climate/index.htm
    a dla chcących poczytać dobre materiały popularno-naukowe po polsku link do strony: http://naukaoklimacie.pl/

    GB: wypadało dodać, że strony z materiałami popularno-naukowymi stojącymi w sprzeczności z materiałami naukowymi KNG Polskiej Akademii Nauk w tej sprawie;)

  3. Domingo pisze:

    Nigel jak zwykle w formie. Aż miło słuchać takich rozsądnych głosów jak ten Farage’a czy Twój drogi Autorze.

    Problem to nawet nie brak informacji. Przeciętny człowiek wie o czymś takim jak zlodowacenia. Kojarzy też, że w czasach dinozaurów to nawet cieplej było. A to wystarcza przynajmniej do tego, żeby móc spojrzeć krytycznym okiem na pewne teorie. Ale czego tu oczekiwać od leminga…że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

    Filmik z wpisu widziałem już jakiś czas temu, na profilu ukipmedia na YT. I muszę przyznać, że oglądając go nie pomyślałem żeby zadziałać i poszerzyć moją skromną wiedzę na temat klimatologii, co innego po przeczytaniu tego wpisu 😉

  4. Marcin pisze:

    Na początku przyznaję całkowitą rację co do meritum; ludzie byli, są i będą oszukiwani gdyż w swej masie są podatnymi na manipulacje przygłupami (tzw. pożyteczni idioci), cynicznymi sukinsynami typu Gore lub sprzedajnymi gnojkami z tytułami naukowymi, którzy za granty z unii/biznesu, przyklasną każdej tezie.
    Osobiście, gdy czytam bajki o globciu to mam przed oczami egipskich kapłanów straszących motłoch zaćmieniem słońca. Globcio to w 100% ten sam numer.
    Mam dwie prośby: mimo wszystko powściągnij emocje. Fatalna interpunkcja, stylistyka i liczne literówki zakłócają rytm tekstu i tracisz na sile przekazu.

    GB: wiem, masz rację.

    Druga prośba – w kwestii globcia nie warto przytaczać przykładu śnieżycy bo zaraz obsiądą cię ekoterroryści z argumentem, że nie odróżniasz klimatu od pogody. Po co dawać argument do ręki i kopać się z koniem?

  5. Andrewin pisze:

    Na drugim obrazku mamy tekst „Grecian Empire”. Przypomniał mi się bodajże G. Bush znany od wpadek który nazwał Greków – Grecjanami :)

    Chyba oglądał ten sam obrazek zanim się zaczął wypowiadać na temat Grecjanów 😉

    P.S. GB – Dobrze, że się czasami denerwujesz i wtedy coś publikujesz 😉

    I pomyśleć, że gdy walczyłem przeciwko farmom wiatrowym na Dolnym Śląsku (sic!) wśród lokalnej społeczności to uważano mnie za wariata 😉 Przy okazji musiałem nauczyć się manipulacji, bo rozsądne argumenty naukowe i ekonomiczne trafiały jak kulą w płot.

  6. Kahzad pisze:

    Odnośnie tego typów oszustw polecam „Ekologiczne kłamstwa ekowojowników” Przemysława Mastalerza (wybitnego profesora chemii z Politechniki Wrocławskiej, autora, m.in., najważniejszego podręcznika chemii organicznej).

  7. Rothand pisze:

    Jeśli ktoś z Was może poświęcić przynajmniej kilka godzin czasu, (może być w przeciągu np. miesiąca czy 2 m-cy) BARDZO POLECAM następujący eksperyment:
    1. Zgodnie z zaleceniami Autora, należy dokładnie zapoznać się z materiałami z Googla dla haseł „global warming” z dopiskami „scam”, „swindle”, „hoax”, itp.
    2. Robimy sobie tydzień przerwy od przyswajania informacji w temacie Globar warming, aby wiedza się „ułożyła” (mi taka przerwa zawsze pomagała w nauce, choć zależy to pewnie od indywidualnych preferencji)
    3. Potem, należy dokonać lektury przynajmniej 2 serwisów:
    http://naukaoklimacie.pl oraz http://www.skepticalscience.com

    Wyniki takiego eksperymentu są bezcenne.
    Za wszytko inne… i tak będziemy mogli zapłacić bulionem złotym lub srebrnym ….

  8. gość pisze:

    Widzę parę niescisłości:
    Po pierwsze: wykresy nie kończą się na 2000 r. Wystarczy wklikać w google, żeby to sprawdzić.

    GB: Oczywiście, że się nie kończą, ale w wielu przypadkach jak ktoś chce udowodnić tezę, globalnego ocieplania to wówczas kończy jest wiele wykresów, które kończą się w okolicach 2000.

    Gdyby musieli pokazać wykres do czasów współczesnych to pokazaliby taki:
    http://i54.tinypic.com/25prevn.jpg
    szczyt zwyżki temperatury w roku 1999/2000
    lub taki tu masz uniwersalną ikonografię ze źródłami, która pokazuje i spadającą temperaturę i rosnące pokrycie lodowe oraz brak podnoszenia się poziomu mórz (które by miało miejsce, gdyby topniały lodowce)
    http://www.goldblog.pl/wp-content/uploads/2013/10/świat-się-nie-ociepla.jpg

    Poza tym przykłady wykresów kończących się w 2000 roku i jego okolicach (pomimo, że były dodawane na zilustrowanie teskstów powstałych w latach 2009, 2010, 2012 – piszę o 3 ostatnich linkach bo z nich widać od razu datę).
    http://www.michaelmandeville.com/earthchanges/gallery/Climate/Instrumental_Temperature_Record.png
    http://a-sceptical-mind.com/wp-content/uploads/2009/12/Hockey_stick_chart_ipcc_large.jpg
    http://www.marketcalls.in/wp-content/uploads/2010/11/Surface-Temperature.jpg
    http://pratnala.files.wordpress.com/2012/01/global-warming-graph.png

    Po drugie: Polscy naukowcy, którzy nie pracują dla koncernów naftowych, jak to napisałeś, dostrzegają wzrost temperatur i topnienie lodowców.

    GB: pokrywa lodowa nie topnieje a rośnie (tu masz wykres z anomalią w 2012 http://wattsupwiththat.files.wordpress.com/2013/08/ssmi1_ice_area.gif wyżej podałem Ci link do ikonografiki z wykresem, który pokazuje zarówno zwiększanie się pokrywy lodowej jak i brak podnoszenia się poziomu oceanów), nawet Nigel Ci to pokazał na filmiku. W stosunku do średniej z dawnych lat, pokrywa jest mniejsza, ale w stosunku do roczników od 2000 powiększa się.

    Napisałeś nieprawdę słyszałem bezpośrednio opinie polskich profesorów zwyczajnych klimatologów i meteorologów w tym zakresie i ogółem liznąłem tematu na poziomie akademickim na dwóch uniwersytetach (1 w U.K.) wiele razy.

    Po trzecie, z przytoczonego przez Ciebie listu nie wynika, że naukowcy zaprzeczają zmianom klimatycznym, tylko zaprzeczają jakoby mieli popierać tłumaczenia i działania polityków. Oni poki co „The APS is at this moment reviewing its stance on so-called global warming”.

    GB: tak wypowiadają się naukowcy, tam najczęściej nikt kategorycznie nie pisze, że na pewno czegoś nie ma lub na pewno coś jest. To nie jest żaden argument. Gdybyś przeczytał uważnie tekst to zobaczyłbyś, że to nie jest ich pierwsza wypowiedź w tym temacie i wcześniej pisali inny list, w którym podali argumenty przeciwko tzw. konsensusowi. Napisali tam wówczas między innymi tak, zacytuję:

    „The sky is not falling; the Earth has been cooling for ten years, without help. The present cooling was NOT predicted by the alarmists’ computer models, and has come as an embarrassment to them.”

    The finest meteorologists in the world cannot predict the weather two weeks in advance, let alone the climate for the rest of the century.

    Dałeś 3 razy pudło i co więcej napisałeś nieprawdę, temat jest Ci obcy i nie wiem dlaczego go podjąłeś.

  9. gregor pisze:

    Czyli wygraliśmy walkę z globalnym ociepleniem. Hurra. Teraz musimy się zrzucić na generatory dwutlenku węgla, aby temperatury utrzymać w stabilności. Inaczej grozi nam globalne oziębienie. Kto ma pomysł na nowy podatek. Trzeba ratować Ziemię!

  10. Posadzka pisze:

    Mam trochę inne zdanie co do celów wprowadzania opinii publicznej w błąd – nie chodzi tu o pieniądze dla producentów „zielonej energii”. Chodzi o to, że kończą się zasoby naturalne Ziemii takie jak ropa, gaz, węgiel i KONIECZNIE trzeba przestawiać całą światową gospodarkę na odnawialne źródła energii. To jest zadanie na całe dekady i jeśli tego nie będziemy robić systematycznie to obudzimy się pewnego dnia z ręką w nocniku. Tak więc nie uważam tego kłamstwa globalnego ocieplenia za rzecz naganną, ponieważ służy pozytywnym celom

  11. gość pisze:

    Tylko przykładowe kontrargumenty:
    Ad. po pierwsze: http://www.scientificamerican.com/slideshow.cfm?id=climate-change-see-the-dramatic-new-data-for-yourself

    GB: znów wychodzi, że nie rozumiesz tematu, na który się wypowiadasz, dajesz linka, w którym pokazane jest, że ziemia się ociepliła od roku 1901, czy nie rozumiesz, że to samo wynika, ze wszystkich źródeł, które podałem!! Jesteś trollem, czy tak na poważnie? Przecież skoro od lat 40tych czy 50tych temperatura mocno rosła o czym napisałem i co jest w każdym źródle do roku 1999/2000 to wiadomo, że w przedziale 1902-2012 wzrosła, tylko jak się pokaże w 90 letnim przedziale czasu to nie będzie widać, że od kilkunastu lat już nie rośnie, a wręcz lekko spada.

    Podając tego linka (z niekonkretnym źródłem, panel w sprawie klimatu to nie konkretne źródło danych) mogłeś spojrzeć na stos komentarzy pod nimi punktującymi informacje w nich zawarte.

    Ad. Po drugie: http://www.arctowski.pl/arctowski/biblioteka/antarktyda/satelity_nasa_wykryly.pdf

    GB: przykład lokalny nie obala faktu powiększania się pokrywy lodowej jako całości, nigdzie nie twierdziłem, że lodu przybywa wszędzie i nie wskazywałem, źródeł, które by tak twierdziły. Ogólne dane są jednoznaczne pokrywy lodowej w skali globu przybywa. Wiesz ile można podać lokalnych przykładów, że pokrywy lodowej przybywa, choćby ze Spitsbergenu (ośrodki terenowe mają tam polskie uczelnie) i różnych obszarów górskich? To nie są argumenty, dlatego ich nie podawałem.

    Ad. Po trzecie: http://www.youtube.com/watch?v=R3GWtF0kIqs

    GB: sorki nie będę oglądał pełnometrażowego filmu, żeby sprawdzać co w nim jest nie tak i szukać w sprzeczności jakimi danymi stoi i sprawdzić, czy nie odwołuje się do danych starych czy też lokalnych, a to dlatego, że stale popełniasz te błędy. Już jest film z Alem Gore o ociepleniu klimatu, za który poszedł Nobel, niczego to nie zmienia, kolejny film, który w tym przypadku obejrzało coś ponad 9 tys. osób wiele nie wnosi. Zatem tak wiem są filmy popierające tezę o globalnym ociepleniu, to dość oczywiste, że to wiem po wspomniałem o jednym z nich we wpisie.

    Widzę, że już raz popełniłeś błąd podając za przykład fragment wybrzeża Antarktydy w pewnym przedziale czasu, który miałby obalać dane, że ogółem pokrywy lodowej przybywa, a dane co do tego są jednoznaczne.

    Wcześniej twierdziłeś, że naukowcy dostrzegają topnienie lodowców (dane w skali globu przeczą temu od paru lat), co było failem – dane rok, wykres są jednoznaczne. Twierdziłeś, że mamy wzrost temperatur, gdy wszystkie dane od roku 2000 wskazują na niewielki spadek temperatury. Game Over i dyskusja zakończona, pełniłeś mnóstwo błędów i zabrałeś mnóstwo czasu pomimo, że nie znasz się na sprawie, więcej nie będę go marnował na prostowanie rzeczy, które podajesz.

    Ostatnie zdanie posta drobnym drukiem z linkiem do wykresu tyczy się grupy osób, w której jesteś, nie ma powodów do zmartwień jesteś w większości.

  12. futhark pisze:

    A ja bym prosił o wyraźne oddzielenie od siebie dwóch kwestii: globalnego ocieplenia jako zjawiska (potencjalnego, prawdziwego czy zupełnie fikcyjnego) od ewentualnego wpływu człowieka na jego powstanie. Mieszanie ze sobą tych dwóch rzeczy jest równie naganne, co manipulowanie opinią publiczną.
    @Posadzka ma wiele racji. Jak się skończy ropa (wiem, są tacy, którzy twierdzą iż wyczerpywanie się zasobów naturalnych to taka sama bzdura jak globalne ocieplenie), to się również skończy, pardon za kolokwializm, babci sranie. Będziemy w ciemnej rzyci.
    Oczywiście moglibyśmy przestawić się na inną technologię pozyskiwania energii, ale musielibyśmy zacząć robić coś w tym kierunku. A to też wymaga energii, badań podstawowych, budowy infrastruktury. Jak ropa będzie po 1000$ za baryłę, to będzie za późno, bo infrastruktury nie da się budować w chaosie.

  13. GoldBlog pisze:

    @futhark
    Musiałem połączyć te dwie oddzielne sprawy, bo są one łączone przy eko-polityce stawia się w niej od razu dwie tezy, pierwsza to globalne ocieplenie, druga zaś to fakt, że powodem jest działalność człowieka. Na początku mówiono, że powodem jest emisja CO2. Obie są nieprawdziwe.

    W temacie ciekawy wykres pokazujący średnią temperaturę i emisję CO2 na jednym wykresie, emisja rośnie (znacząco ogranicza ją jedynie Europa) a wpływ na temperaturę, cóż ta nie chce rosnąć a lekko spada.
    http://c3headlines.typepad.com/.a/6a010536b58035970c016302429c78970d-350wi

    Owszem tematy powinny być rozłączne, ale niestety ująłem je razem z tego powodu, że strona przeciwna sprzedaje je razem.

  14. Hamal pisze:

    a propos naukowców to poniżej stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w tej sprawie
    http://home.agh.edu.pl/~bartus/downloads/geologia/Stanowisko_KNG_w_sprawie_zmian_klimatu.pdf

    i wszystko na ten temat.

  15. GoldBlog pisze:

    @Hamal

    Dzięki za linka, generalnie widzę potwierdzenie wygłoszonych we wpisie poglądów przez szacowną organizację, co prawda geolodzy nie równają się meteorologom i klimatologom, ale państwo znają się na rzeczy, a zmiany klimatu w bardzo długim terminie to jak najbardziej ich działka.

    Przy okazji, w czasach studenckich, miałem okazję posłuchać wykładów dwóch Panów z listy członków przywołanego przez Ciebie komitetu.

  16. Rothand pisze:

    Ad Gospodarz i inni,

    Każdy ma prawo do swojego zdania. Szanuję to. Jednak, myślę, że warto poznać argumenty obydwu stron.
    Dlatego bardzo wszystkich zachęcam do zapoznania się z:
    [GB: 1 link ciach już go podałeś w tym wątku we wcześniejszym poście] 2. http://www.skepticalscience.com/

    Sprawa nie jest banalna, i jeśli ktokolwiek chce poznać istotne szczegóły, konieczne jest poświęcenie przyjemniej kilku godzin na lekturę. W przeciwnym wypadku, moim zdaniem, nie ma sensu się tym zajmować, bo będzie to przypominało dyskusję o przyczynach pewnej katastrofy lotniczej z 2010 roku.

    Tu zwrócę tylko uwagę zainteresowanym, że:
    1. To, że temperatura powietrza przestała rosnąć w ostatnim czasie, nie stoi w sprzeczności z tym, że Ziemia (jako układ) nadal akumuluje nadmiar energii w postaci ciepła. Zainteresowani niech sprawdzą jaki jest wzrost temperatury wody w Oceanach oraz o ile podniosła średnia się temp. lądów. Znając szacunkowo objętość tych elementów oraz ich ciepło właściwie, można oszacować bilans cieplny dla całej planety….

    2. To, że zasięg lodu (wyrażony np. w km2) jest mniejszy niż X lat temu, nie oznacza, że masa (objętość) lodu (wyrażona w km3 lub mln ton) też jest mniejsza ….

    GB: Bardzo chętnie, dobrze, że się podziałeś uwagami i to jeszcze takimi, które mają sens i wnoszą coś do dyskusji. w pkt. 2 masz rację, co nie zmienia w mojej opinii siły tego argumentu, napisałeś prawdę, ale zwiększanie się powierzchni zlodzenia to nadal argument zgodny z tym co napisałem. Ja Ciebie proszę tylko o zapoznanie się z króciutkim oświadczeniem KNG Polskiej Akademii Nauk zalinkowanym przez Hamala, bo tak jak On napisał „i wszystko na ten temat”.

  17. Rothand pisze:

    @Goldblog,

    Znałem już wcześniej stanowisko KNG PAN w sprawie globalnego ocieplenia 2009 r.

    Co ciekawe, ich stanowisko stoi w sprzeczności z <a herf="http://www.aktualnosci.pan.pl/images/stories/pliki/stanowiska_opinie/2008/stanowisko_pan_131207.pdf&quot;)stanowiskiem Zgromadzenia Ogólnego PAN w tej samej sprawie.
    KGN PAN został za to skrytykowany w mediach, np:
    Geolodzy z PANu o globalnym ociepleniu

    Proszę zwróć uwagę ile ze znanych Akademii Naukowych z całego świata oficjalnie potwierdza naukowe podstawy globalnego ocieplenia, przypisując je człowiekiowi:


    Czy istnieje konsensus naukowy względem globalnego ocieplenia?

    W tym zestawieniu KNG PAN wygląda jak odludek …

    W sprawie zmian powierzchni / masy lodu, to mam problem z jednoznacznym zrozumieniem Twojego stanowiska. Piszesz o sile argumentu, ale nie do końca wiem co masz na myśli.

    GB: wyjaśniam końcówkę, tj. moje podejście. Otóż masz rację, zwiększenie powierzchni lodu X lat temu nie oznacza, że objętość lodu jest większa niż X lat temu. To oczywista prawda, zwiększenie powierzchni lodu następuje znacznie szybciej niż zwiększanie się objętości lodu. Sama powierzchnia lodu to jest co najwyżej wskaźnik tego, że temperatura w krótkiej perspektywie (powiedzmy rok do roku) jest niższa i nic ponadto. Stąd napisałem, że argument bez zmian, bo miałem na myśli argument o tym, że temperatura planety od ponad dekady nieznacznie spada, czego jednym ze wskaźników jest właśnie powierzchnia lodu. Nic ponadto:)

    Odnośnie Geologów PAN to są oni najwłaściwszą grupą do pisania o zmianach klimatu w długim terminie, zamierzchłych czasach, bo oni są źródłem informacji na ten temat. Przy czym zgadzam się z opinią, że ktoś wolałby tu mieć opinię profesorów klimatologów na takim samym poziomie dorobku naukowego – ja takie werbalnie poznałem i sobie przy nich pozostanę.

    PS przepraszam, że musiałeś długo czekać na moderację poprzedniego komentarza, trafił do spamu przez linki i nie od razu go zauważyłem. Pozdrawiam

  18. Rothand pisze:

    @ Goldblog,

    dziękuje za odpowiedź.

    Mam wrażenie, że albo piszę nie dość jasno albo… nie przejrzałeś zalinkowanych przeze mnie materiałów.

    1. AD powierzchnia / objętość lodu.
    Problem w tym, że powierzchnia lodu antarktydy rośnie, ale jednocześnie spada jego masa (!). Masa spada (a nie rośnie!), zatem lód na biegunie południowym jest cieńszy, ale jednocześnie jest go mniej (w sensie masy / objętości). Myślę, że zgodzimy się obaj, że pomimo większego zasięgu lodu, oznacza to, że lodu ubywa, i że ma się to nijak do wspomnianego przez Ciebie hipotetycznego „zastopowania ocieplenia”.

    Domyślam się, że jesteś zapracowanym człowiekiem, więc podaję link do wykresu:
    [ciach, dziękuję znam te dane z innego źródła, wykres podobny]

    2. AD. Stanowisko KNG PAN.
    Oczywiście szanuję Twoje zdanie, że KNG PAN jest kompetentny w tym zakresie. Jak jednak wytłumaczyć, że ich stanowisko jest w opozycji do zdecydowanej większości czołowych ośrodków naukowych z Europy, Ameryki i innych miejsc na świecie?

    Świat nauki już dawno jest w tym względzie jednomyślny.
    Jeśli zdania w środowisku naukowym byłby podzielone, powiedzmy 30/70 lub podobnie, to mógłbym założyć, że debata naukowa w tym zakresie trwa. Ale z twierdzeniem, że globalne ocieplenie to fakt, i że jest ono spowodowane przez człowieka zgadza się 97% klimatologów aktywnie publikujących artykuły o klimacie. Sam zgodziłeś się, że to przecież klimatolodzy są najbardziej kompetentni w tym zakresie…..
    Chyba jasno widać, że w świetle tych faktów, stanowisko KNG PAN to … niechlubny wypadek przy pracy. Pisałem (i linkowałem na ten temat) zresztą o tym wyżej.

    GB: krótko i kończąc temat bo nie mam czasu klepać tego całymi dniami. Zatem tą odpowiedzią kończę dyskusję z Tobą i ewentualnie jeśli pojawi się ktoś inny.

    AD.1. prostuję tylko, że napisałeś nieprawdę i bawisz się w retorykę pisząc w cudzysłowie „hipotetycznego „zastopowania ocieplenia”” to jest faktem a nie hipotetycznym zastopowaniem ocieplenia ocieplenie atmosfery skończyło się w latach 1999/2000 masz wykres z poważnego źródła i koniec tematu.
    https://www2.ucar.edu/climate/faq/how-much-has-global-temperature-risen-last-100-years

    AD.2. Piszesz nieprawdę, że świat nauki jest w tym względzie jednomyślny i pisząc 97% klimatologów jest jednomyślna z palca to wyssałeś i ignorujesz to co wielokrotnie napisałem, że opieram się na opiniach trzech profesorów klimatologów i meteorologów. Widzisz Ty z palca piszesz, że 97% klimatologów jest jednomyślnych w tym zakresie (czyli wszyscy bo 3% to się przyciski mogą pomylić), a tymczasem prawda jest zupełnie inna. Jeśli miałeś okazję dzisiaj przeglądać (a tak pasjonujesz się klimatologią) ocenę polskich instytucji naukowych, to oczywiście wiesz gdzie nauki geograficzne w Polsce są (w jakim ośrodku) na najwyższym poziomie, profesor-legenda, który szefował tam klimatologii twierdził, że głosy rozkładają się w środowisku klimatologów 50/50 i odpowiedzialny naukowiec nie zajmie w tym temacie kategorycznego stanowiska, bo za mało o tym wiemy i nieodpowiedzialnie byłoby wskazać jakąś przyczynę. I doszliśmy do punktu, w którym nie będę patrzył na Twoje linki, czytał bo te Twoje 97% zakończyło dyskusję, Pan Barosso „wie”, że 99% klimatologów jest za globalnym ociepleniem, Ty „wiesz”, że 97%, a legenda polskiej klimatologi mówi o 50/50. Każdy rozsądny człowiek kończy w tym momencie dyskusję.

    Jeśli masz ochotę ją prowadzić rób to z kimś, kto będzie miał na to ochotę (nie u mnie i nie ze mną rzecz jasna), ja w momencie jak zobaczyłem 97% w Twoim tekście (a liczba rzuciła się od razu w oczy) przestałem go czytać. Nikt tego nie zrozumie, ale ja poczułem się obrażony mając w pamięci autorytet wielkiego naukowca, który mówi 50/50 w zestawieniu z kimś w moim mniemaniu bez wykształcenia akademickiego w tym zakresie, kto swobodnie sobie pisze dane przeczące jego opinii. Od razu stanął mi przed oczami kolejny „klimatolog Barosso” z jego 99%.

    Koniec dyskusji i publikacji komentarzy osób których opinie są wg. mnie nieprawdziwe/kłamią.

    W sumie posta przeczytało ponad 2000 osób, 4 osoby wyraziły swój pogląd na nie (2 komentarzach do tekstu) wyszło, że 99,8% jest przeciwko globalnemu ociepleniu, dodajmy, że klimatologów i wychodzą takie same % jak u Ciebie. Korekta poza meritum, posta przeczytało ponad 4000 osób.

  19. Rothand pisze:

    @Goldblog,
    Nie kłamię i nie wprowadzam świadomie nikogo w błąd.
    Nie miałem / nie mam zamiaru nikogo obrażać. Jeśli poczułeś się urażony, to przepraszam – nie było to moim zamiarem.

    Ad rem.
    Ad. 1 Źródło, które podałeś opisuje zmiany temperatury powietrza. Ja mówię o całkowitej akumulacji ciepła przez Ziemię. Akumulacja ciepła w oceanach trwa, patrz np: dane NOAA
    http://www.nodc.noaa.gov/OC5/3M_HEAT_CONTENT/

    Ponieważ średnia temperatura powietrza ostatnio (ca. 15 lat) jest +/- taka sama (vide Twój link), wnioski są łatwe do wciągnięcia.

    Ad.2 Dane nt. poparcia teorii GW przez klimatologów zostały zebrane w ramach pracy zamieszonej tu:
    http://www.pnas.org/content/early/2010/06/04/1003187107.abstract

    W mojej ocenie obydwa źródła są dość „credible”.

    Nie zamierzam się dalej spierać.
    Każdy i tak samodzielnie musi szukać informacji i podjąć decyzję „w co wierzyć”.

    Pozdrawiam
    Rothand

  20. Lexy z Piły pisze:

    Bardzo mi się podoba artykuł.

  21. combo pisze:

    najbardziej podobała mi się scena gdzie Barosso mówił o tych 99% naukowców zgadzających się co do ocieplenia, a w tym czasie Farage pokazywał mu zdjęcia satelitarne. Świetne ujęcie kamerzysty.

    Mały offtop, wiecie że przed 11 września 2001 roku było mnóstwo anomalii na giełdach tzn dziwne zlecenia na spadki i wzrosty niektórych firm mających siedziby w obu budynkach. Te zlecenia przekraczały kilkadziesiąt razy średnią wcześniejszych transakcji. Ktoś zarobił niezłą kasę. Wiem żę brzmi jak spiski, nie osądzam co i jak, te dane o transakcjach to czyste fakty a nie jakaś fantazja.
    http://gosc.pl/doc/1681564.Finansowe-zagadki-11-wrzesnia

  22. nikt pisze:

    Co do ocieplenia klimatu byłem do niedawna zatwardziałym sceptykiem, ale obecnie – zaczynam się łamać. W związku z wykonywaną pracą w zestawieniach wyszło mi, że w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ciepłolubne gatunki roślin i zwierząt mocno przesunęły swą granicę występowania na północ, podczas gdy te „zimnolubne” są w mocnym regresie. Owady, które do niedawna spotykało się na kserotermach – dziś są wszędzie. Roślinność wodna – również mnożą się mocno ciepłolubne gatunki. Zgodnie z zasadą brzytwy Ockhama – wskazuje to na ocieplenie klimatu – przynajmniej w Europie. Zupełnie odrębną sprawą jest biznes jaki kręci sobie wokół tego pewna grupka, ale to już całkiem inna historia…

  23. shape_shifter pisze:

    Specjalnie sprawdziłem stary telefon i stary komputer i niestety nie znalazłem pewnego zdjęcia. Zdjęcia które strzeliłem rok albo i półtora roku temu na promie. pewnie super duper inteligentny telefon sam skasował żeby zwolnić miejsce na nowe focie. Ech, no trudno, pal licho zdjęcie, choć przydałoby się nadzwyczaj i które w sumie właśnie na taki moment miało być. Ważne co sfotografowałem.
    Strzeliłem focię pewnej tablicy. Bardzo dla mnie ważnej, bo to właśnie ta tablica informacyjna przekonała mnie o tym że globalne ocieplenie jest jednak faktem a nie mitem.
    Tablica przedstawiała zasięg strefy występowania krylu zimnowodnego. Było tam też opisane że Anglicy, przy pomocy statków floty handlowej, promów i statków pasażerskich prowadzą regularne pomiary od bodajże 1917? 1940? 1960? Nie pomnę! Wybacz goldblogu. Nie chcę fantazjować ale naprawdę dobrze to zapamiętałem jedynie swoje odczucia po przeczytaniu tej informacji/obejrzeniu zdjęć. Jakby mnie ktoś palnął młotkiem w głowę. Dosłownie tak się czułem.

    Mam nadzieję że skoro jesteś w temacie to będziesz w stanie mi pomóc zidentyfikować o jakie badania chodzi i jak to wygląda teraz.

    Generalnie: prowadzone przez któryś z angielskich uniwerystetów bądź agencji naukowych pomiary zasięgu występowania KRYLU ZIMNOLUBNEGO. Badanie które jest prowadzone regularnie od wielu dekad i jak żadne inne nadaje się do oceny czy jest czy nie ma globalnego ocieplenia. Bo kryl oceaniczy dzieli się na ciepłolubny i zimnolubny. I żadne pieniądze, ściemy, przewały ani propagandy nie zmienią biologi krewetki. Na tej tablicy były dane do bodajże 2005 roku. Od – jak już wspominałem nie pomaiętam dokładnie, ale – wielu dekad. Wyglądało to źle.
    Postaram się znaleźć te dane samemu ale gdyby mi się nie udało to jeszcze dodam że tablice są na promach Britanny Ferries z Plymouth do Roscow i St Malo.

    Chciałbym żebyś miał rację. Pies trącał wszystkich przygłupów od globalnego ocipienia – oni liczą szmal i jak im każą to posłusznie wskażą że winne są ich matki. Faktów jednak oszukać się nie da. Mam szczerą nadzieję że masz rację. Jeśli tak jest, jeśli klimat się oziębia, to kryl zimnolubny powinnien znów zwiększyc zasięg ekspansji.

  24. GoldBlog pisze:

    @shape_shifter

    Przyznaję, że ten organiczny wskaźnik jest bardzo kuszący i bardzo ciekawy oraz, że nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Faktycznie kwestia ocieplenia oceanu jest faktem, zająłem się jednak temperaturą atmosfery, która zaczęła nam lekko opadać.

    Tak samo faktem jest brak korelacji w przypadku naszej planety pomiędzy wzrostem emisji CO2 pochodzenia antropogenicznego a temperaturą (CO2 bardzo równo przybywa, a korelacja z temperaturą przepadła):
    http://allamericanblogger.com/wp-content/uploads/Global-Temperature-vs-CO2.jpg

    Dałeś nam bardzo ciekawą uwagę do jednego z moich argumentów, jak znajdziesz to koniecznie podaj linka. Jednak główna moja teza tj. połączenie dwóch tez „globalne ocieplenie” + „powoduje to człowiek emisją CO2” i przekładanie na „ekopolitykę” jako szwindel jest w mojej ocenie niezagrożona. Rozbudowujecie ciekawie temat o dalsze ocieplanie się oceanu (przy lekkim ochłodzeniu atmosfery), które jak wiemy cyklicznie powtarza się od czasów zanim pojawił się człowiek i jest to naturalną koleją rzeczy, której genezy należy szukać a aktywności sejsmicznej i słonecznej.

    Bardzo dziękuję za komentarz i mam nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej w ciekawym temacie, który zacząłeś.

    PS patrząc na FB i Google Analytics do tej chwili tekst o globalnym ociepleniu został przeczytany jakieś 4 tys. razy.

  25. Semczyszak Arkadiusz pisze:

    Bardzo się cieszę, że GoldBlog – blog ekonomiczny, „zabrał się” za temat zmian klimatycznych. Ja jestem znanym od lat sceptykiem (np. od 2007 roku komentowałem regularnie na blogu skeptical science) i to sceptykiem totalnym tzn. wg mnie każda część teorii globalnego ocieplenia zawiera fundamentalne błędy – nie tylko ta dotycząca jego dominujących antropogenicznych przyczyn. A żeby nim (tj. s. totalnym) być trzeba strać się posiadać naprawdę znaczną wiedzę, by chociaż próbować udowadniać (co wobec ogromnych „dziur” w wiedzy o klimacie jako takiej, jest prawie awykonalne), że rzekome „mity” przeciwników globalnego mogą owszem być wszystkim ale na pewno nie mitami.
    Dr Marcin Popkiewicz przedstawia krytykę tego artykułu. Wygląda ona pozornie imponująco i dla osoby o nawet „średniej” wiedzy o zmianach klimatycznych, mówiąc kolokwialnie „załatwia sprawę”, nie zostawia wielu wątpliwości. Proszę mi jednak wierzyć, ta bogato ilustrowana argumentacja to „kolos na glinianych nogach”.
    Po pierwsze przyjrzyjmy się wykresom tam zmieszczonym przez p. Marcina. Praktycznie wszystkie z nich to kompilacja danych uzyskanych różnymi metodami, co już może generować ogromne – istotne błędy. Jest to tzw. „łączenie jabłek z pomarańczami”. Nawet stosując najnowocześniejsze programy cyfrowe analiz falkowych zawsze uzyskamy różny stopień „wygładzenia” danych szacowanych na podstawie różnych proxy. Szczególnie łączenie wyników pomiarów instrumentalnych z proxy deformuje rzeczywistą zmienność często w sposób niedopuszczalny, a co ważniejsze najczęściej jest niemożliwe do uzyskania w taki sposób by nie wypaczało istotnie wyników – wniosków (proxy zresztą naprawdę trudno interpretować o czym chociażby świadczy „spaghetti” temperaturowe dla Holocenu).

  26. Semczyszak Arkadiusz pisze:

    Czy musimy łączyć jabłka z pomarańczami?
    Praktycznie najczęściej NIE, ale jeśli nawet nie mamy innego wyjścia, to we wnioskowaniu powinniśmy być bardziej niż ostrożni.

    Podam przykłady:

    I. Arktyczne temperatury.
    Wykres z pracy Kaufmanna (2009 – temperatury Arktyki) został poddany, właśnie za to (mamy dwie linie niebieską i czerwoną) można powiedzieć wręcz druzgocącej krytyce przez znaczną część ludzi parających się nauką o klimacie arktycznym, i to na całym świecie. Jeśli spojrzymy np. na ten jednorodny wykres opierający się na szacunkach temperatur z rdzenia lodowca grenlandzkiego za okres ostatnich 4 tys. lat (dane do roku 2008), to stwierdzimy, że w obecnym ociepleniu na obszarach arktycznych nie ma nic niezwykłego. Oczywiście możemy stawiać zarzuty, że te dane są zbyt regionalne i pod wpływem nadmiernym czynników zewnętrznych, ale praktycznie to samo możemy powiedzieć o wykresie Kaufmanna opierającego się o bardzo ubogą siatkę gridową.
    Nasze orzechy przeciwko ich dolarom…

    II. Lód arktyczny fascynujący „niezdrowo” wielu.
    Zamieszczony wykres Walsh and Chapman z pracy z roku 2013, niewiele różni się od tego z 1991 (na tym roku kończy się też literatura – reference) jest połączeniem pomiarów robionych bardzo różnymi metodami i nie jest już akceptowany przez wielu wybitnych naukowców. Wg mnie przynajmniej dla tych obszarów Oceanu – Morza Arktycznego blisko położonych Bałtyku, zasięg lodu arktycznego może być silnie skorelowany z zasoleniem naszego morza (tzw. wlewy z Morza Północnego – „słodszego” po roztopieniu lodu arktycznego; i topniejące skandynawskie lodowce, mają na ten parametr istotny wpływ). Przynajmniej więc w tym obszarze lód arktyczny najprawdopodobniej ma się nie gorzej niż w latach 30-tych.
    Ponadto pamiętajmy, że w Arktyce ze względu na np. „zwężający się” w kierunku N, Atlantyk występuje tzw. AA – wielokrotnie zwiększające energię nawet słabych wymuszeń. Szybkie topnienie lodu nie koniecznie więc musi świadczyć o „sile globalnej” powodujących go wymuszeń – RF.
    Nie wiemy też czy np. nie jest tutaj amplifikowane LTC (cykl zmian pływów księżycowych o niewielkim RF ale przecież poddanych AA…), lub też „energetyczna” pamięć wieloletniej pozytywnej zimowej Arktycznej Oscylacji AO etc….

    III. Zmiany temperatury globalnej.
    Słynny „kij hokejowy” wynikający z nieudolnego połączenia proxy z pomiarami, został już wielokrotnie „złamany” w miejscu MWP (MCA) i to nie tylko na NH ale i „globalnie”… Ponadto regionalne temperatury często pokazują ogromna rolę naturalnych czynników. Np. nasza Europa ‘Global and European temperature (CSI 012) – Assessment published Jun 2010’

    IV. Prace obrazujące wpływ Słońca i innych czynników naturalnych na zmiany klimatyczne – temperatur, cytowane przez p. Marcina (Feulner, 2010; Foster i Rahmstorf, 2011), analizują dokładniej tylko wpływ bezpośredni aktywności Słońca (ten wiemy, że jest b. mały) i dobrze poznanych innych czynników wymuszeń zewnątrz jak i wewnątrz-klimatycznych. Pozostałe RF autorzy przemnażają przez 2 lub 3 twierdząc praktycznie „prawem kaduka”, że na pewno to i tak jest zbyt wiele…

  27. Semczyszak Arkadiusz pisze:

    Czy obecny ok. 15 letni okres braku ocieplenia nie jest istotny dla teorii globalnego “odczłowieczego” ocieplenia?

    Oddajmy głos wybitnemu uczonemu .
    Prof. H. von Storch zwolennik teorii antropogenicznego ocieplenia (mający jednak coraz więcej wątpliwości), mówi m. in., że do tej pory nikt nie był w stanie dać przekonujących odpowiedzi na pytanie, dlaczego zmiana klimatu „ma przerwę”. Profesor Stroch to specjalista od statystyki klimatycznej. „Stoimy w obliczu zagadki”, powiedział. Ostatnie nasze emisje CO2 rzeczywiście wzrosły jeszcze bardziej stromo niż się obawialiśmy. W rezultacie, wg większości modeli klimatycznych, powinniśmy zaobserwować wzrost temperatury o około 0,25 st. C w ciągu ostatnich 10 lat. Tak się jednak nie stało. W rzeczywistości wzrost temperatury globalnej w ciągu ostatnich 15 lat to zaledwie 0,06 st. C – tj. wartość b. zbliżona do zera – nieistotna. Przebadał on wiele modeli klimatycznych opisujących globalne ocieplenie powstałe w wyniku naszych emisji gazów cieplarniach – uzyskane w wyniku ich zastosowania wieloletnie prognozy. Jedynie 2 procent z nich dawało trafne ww. prognozy, tj. takie, zakładające, że czynniki naturalne są na tyle istotne, iż zjawiska naturalne, np. chłodna faza PDO, mogłyby, przy obecnych naszych emisjach CO2, tak zahamować wzrost temperatury, jak to się dzieje w ostatnich 15 latach. Ponad 98 pr. prognoz uzyskanych przez ww. modele, nie było w stanie uzyskać nawet w przybliżeniu takich temperatur jakie są obecne.
    Wg v. Strocha istnieją tutaj jedynie dwa realne wyjaśnienia. Pierwsza możliwość jest taka, że antropogeniczne globalne ocieplenie jest mniejsze niż oczekiwaliśmy, ponieważ występujące gazy cieplarniane, a zwłaszcza CO2, mają mniejszy wpływ na temperaturę, niż założono – po prostu, że nasz wpływ na zjawiska klimatyczne nie jest tak wielki, „jak myśmy uwierzyli” (…!!!). Nie doceniliśmy ujemnych sprzężeń zwrotnych. Druga możliwość jest taka, że w ww. symulacjach, my ciągle nie umiemy odpowiednio określić, właściwie wysoko wycenić tego o ile klimat oscyluje z powodu przyczyn naturalnych.

    P.S. Jeżeli gospodarz tego blogu jest zainteresowany obalaniem prawdziwych mitów na temat rzekomych sceptycznych mitów o „globciu”, to raz na jakiś czas mogę przesłać bogato udokumentowane i ilustrowane materiały – propozycje postów do zamieszczenia.

  28. Semczyszak Arkadiusz pisze:

    „Pozostałe RF związane ze Słońcem autorzy uzyskują przemnażając bezpośrednie RF solarne przez 2 lub 3 twierdząc „prawem kaduka”, że na pewno to i tak jest zbyt wiele…” – tak jest lepiej.
    Trochę zbyt wiele „skrótów” z mojej strony.

    Oczywiście mój komentarz głównie dotyczy ww. krytyki komentowanego artykułu dokonanej przez p. M. Popkiewicza i zamieszczonej na jego stronie.

  29. Semczyszak Arkadiusz pisze:

    No może jeszcze króciuteńko co do najnowszej pracy „naukowej” J. Cooka mówiącej o 97 %-tach naukowców popierających… – właściwie co dokładnie? Przyjęta tam metodyka badań – ankietowania, forma i treść pytań; spowodowałaby, że i ja zaliczony byłbym do zwolenników AGW.

    Kilku naukowców napisało listy otwarte do rektora rodzimej dla J.C. uczelni z żądaniem za „niewybaczalne” i być może celowe błędy w ww. metodyce; jego usunięcia z uczelni…
    Warto też wiedzieć, że jedynie 1,6%-ta z tych 97% (przepraszam, że powołuję się na wyniki z tej pseudo pracy naukowej) zadeklarowało, że w żadnym punkcie nie ma żadnych istotnych wątpliwości…

    Większość uczonych związanych z klimatem owszem zgadza się z AGW ale z reguły są to uczeni o wąskiej specjalizacji i – wystarczająco dobrze nie wiedzą na co się tak naprawdę zgadzają. Znaczna część z nich z kolei zgadza się dla „świętego spokoju” lub by mieć fundusze na badania. Bycie poza głównym nurtem nauki zawsze oznacza bycie na marginesie jej finansowania – każdej nauki. W świecie naukowców istnieje bowiem filozofia „owczego stada…”

  30. Artykuł wzbudził zainteresowanie polskich naukowców na tyle, że postanowili przyjrzeć się zaprezentowanym w nich tezom, poświęcając im cały tekst w portalu Nauka o klimacie: [link jako duplikat wyrzucam z komentarza – link jest już w komentarzu Pana Arkadiusza Semczyszaka]
    Serdecznie zapraszamy!

    GB: tych naukowców których miałem okazję poznać bliżej już widziałem wśród geologów zrzeszonych przez PAN podpisujących się pod sceptycyzmem wobec teorii globalnego ocieplenia, w skrócie mają oni odmienną opinię od fizyków, o których Pan zapewne pisze.

  31. Myslak pisze:

    Czy nie zastanowiło Cię , aropos ostatnich komentarzy , że po prostu od dekady oceany buforują globcia ? Atmosfera w poprzednich latach tak się przegrzała , że rozpoczęło się pompowanie ciepła w wodę i lodowce. Teraz przez jakiś czas powietrze będzie schładzane wodą i lodem , ale jak Arktyka stopnieje, a oceany się podgrzeją, znowu ruszy w górę.

  32. Rothnad pisze:

    W sieci pojawiła się polemika ze stanowiskiem Goldbloga

    [link jako duplikat wyrzucam z komentarza – link jest już w komentarzu Pana Arkadiusza Semczyszaka]

    GB: tak widzę, głównie za sprawą wcześniejszych komentarzy Pana Arkadiusza Semczyszaka, który z kolei polemizuje z tą krytyką.

  33. Justus pisze:

    A kogo interesuje pitolenie o ociepleniu.
    zobacz ile jest zlota w crimexie. 50 razy mniej
    http://jessescrossroadscafe.blogspot.com/2013/10/the-disappearing-gold-bullion-from-west.html

    GB: wiem, jakiś czas temu wyszedłem całkowicie z giełdy w kierunku: cash, fizyczny metal. Nie mam przekonania do wzrostów spot, ale mam przekonanie, że o fizyczny może być trudniej.

  34. ads pisze:

    Niestety, ale efekt badań radiometrycznych zespołu NASA (którego członkiem był polski naukowiec Marcin Młyńczak) dowodzi, że tzw. gazy cieplarniane (CO2, NO) mają wpływ odwrotny od zakładanego przez wyznawców hipotezy o antropogenicznym pochodzeniu zmian klimatu:
    – strona NASA (chwilowo dostępna tylko przez cache/archive.org do czasu aż USA wezmą kolejny kredyt :)): http://science.nasa.gov/science-news/science-at-nasa/2012/22mar_saber/
    – gazeta naukowa: http://principia-scientific.org/supportnews/latest-news/163-new-discovery-nasa-study-proves-carbon-dioxide-cools-atmosphere.html

    Z tym, że człowiek nie ma wpływu na klimat, świat nauki się zgadza. O tym, jaki charakter mają obecne zmiany (ocieplenie czy ochłodzenie) i co je wywołuje, trwa debata. Najpopularniejszą tezą jest nadaktywność słoneczna, ale to już temat na osobny artykuł.

  35. ona pisze:

    „Tegoroczna, długa i stabilna zima w naszej części świata wydaje się pasować do hipotezy na temat zmian sposobu transportu ciepła przez ocean i atmosferę wskutek globalnego ocieplenia – powiedział PAP fizyk atmosfery, prof. Szymon Malinowski. ”

    Globalne ocieplenie z punktu widzenia fizyka – Obecny stan wiedzy na temat zmian klimatu w ostatnich 100–150 latach nie pozostawia wątpliwości, że klimat się ociepla. Zmiany średniej globalnej temperatury powietrza na wysokości 2 m nad gruntem, wyznaczane regularnie przez kilka grup badawczych, są pod tym względem zgodne. O ile wzrost temperatury powietrza przy powierzchni Ziemi oraz spadek w stratosferze są dziś faktami niepodważalnymi, o tyle nie milkną dyskusje na temat przyczyn tych zmian.
    dr hab. Krzysztof Markowicz

    oraz bardzo ciekawa prezentacja:
    „„Podsumowanie:
    rosnąca w ostatnich ~150 latach w układzie Ziemia-Atmosfera
    zawartość energii wewnętrznej jest bezpośrednim skutkiem wzrostu
    strumienia promieniowania termicznego atmosfery (wzmocnienia
    efektu cieplarnianego).
    Pierwotną przyczyną tego wzmocnionego efektu cieplarnianego jest
    wzrost koncentracji gazów cieplarnianych, głównie CO2,
    spowodowana działalnością człowieka, w pierwszej mierze
    spalaniem paliw kopalnych. Badania składu izotopowego węgla w
    atmosferycznym CO2 jednoznacznie dokumentują pochodzenie
    tego gazu.
    Inne BEZPOŚREDNIE antropogeniczne oddziaływania na klimat to
    zmiany własności optycznych atmosfery wskutek emisji aerozolu,
    zmiany własności optycznych chmur, zmiany w albedo powierzchni
    ziemi, zmiany w tempie cyklu węglowego wskutek wycinania lasów i
    działalności rolniczej i zanieczyszczenia oceanów.” http://c-cfd.meil.pw.edu.pl/Docs/Globalne_ocieplenie-okiem-fizyka.pdf

  36. xxx pisze:

    @Goldblog
    „Koniec dyskusji i publikacji komentarzy osób których opinie są wg. mnie nieprawdziwe/kłamią. ”

    A moim zdaniem to Goldblog kłamie, tj. sam nie wierzy w to, że ocieplenie się zatrzymało. No co za chwilę dam bardzo mocną przesłankę:
    Chętnie założę się bowiem z Goldblogiem notarialnie o dużą kwotę, że obecna dekada (2010-2019) będzie o co najmniej 0.05 st. C cieplejsza od poprzedniej (2000-2009). Lub że następne 10 lat (2014-2023) o tyleż samo cieplejsze od 10 ostatnich (2004-2013).
    Zobaczycie wszyscy, że Goldblog moją propozycję zakładu odrzuci (o ile w ogóle nie skasuje mojego wpisu). Najprawdobopodobniej odrzuci dlatego, że w to co czym pisze tak naprawdę sam nie wierzy.

    GB: Tak dzieciaku, będę się zakładał notarialnie z każdym z 2 tysięcy Czytelników dziennie, który będzie miał na to ochotę oraz uczestniczył we wszelkich ich zabawach np. zakładach na jakie mają ochotę. Puszczam komentarz dla śmiechu, żeby Czytelnicy widzieli, że każdy bloger by zwariował jakby choć zwracał uwagę na takie zaczepki i trwał w strachu ile to dziesiątek osób może się chcieć z nim o coś założyć każdego dnia. Takie dziecinady (na wielu blogach można poczytać o hejterstwie, to jego jedna z odmian) zwyczajnie każdy bloger kasuje, swoją drogą znak rozpoznawczy KAŻDEGO hejtera zakończyć posta szantażem emocjonalnym w stylu „i tak to skasujesz”, „skasujesz bo mam rację”, „odrzuci o ile nie skasuje”. Dostałeś filtr hejterze co oznacza ze trafiasz do spamu i nikt Cie nie czyta. Nie dostałem propozycji zakładu przy różnicy zdań od wieku, który aktualnie jest określany jako gimnazjalny i jeszcze typowe przekonanie z przerwy śniadaniowej w szkole, jak ktoś nie chce się ze mną zakładać to jestem zwycięzcą. Tak zwycięzca o właśnie taki:
    http://www.youtube.com/watch?v=tvbyY7oMT2E

    IQ ameby spodziewać się, że bloger będzie bawił się w zakłady z Czytelnikiem, każdym który będzie miał na to ochotę, albo jakimkolwiek jakbym miał czas na gimnazjalne zabawy i to jeszcze z klasycznym hejterem Ha, Ha.

  37. krzysztofw pisze:

    Zadałem sobie trud ściągnięcia danych klimatycznych z GLOBAL HISTORICAL CLIMATOLOGY NETWORK, a następnie uaktualnienia ich z agencji Tutiempo.
    Wyniki moża oglądnąć na mojej Web site: http://www.econostatistics.co.za.
    (kliknij: World Climate Statistics, nastepnie: Long Term Weather).
    Najstarsza historycznie stacja klimatyczna De Bilt w Holandii wskazuje wzrost średniej temperatury o 1.47 stopni Celsjusza w ciągu 308 lat.
    Oczywiście, zależy od którego punktu mierzy się trend – czy od szczytu poprzedniego cyklu, czy od jego dna – ta sama stacja (De Bilt) pokazuje spadek temperatury o 0.3 stopnia w ciągu ostatnich 160 lat.
    W Los Angeles temperatura wzrosła o 0.13 stopnia od 1894 roku; lecz mierzona w latach 1965 – 2013 pokazuje spadek o 2.5 stopnia C.
    W Warszawie temperatura wzrosła o 1.53 stopnia C. w ciagu ostatnich 235 lat.
    Władywostok pokazuje wzrost temperatury 0.15 C. w ciągu 142 lat.
    Trondheim (Norwegia) pokazuje wzrost 0.93 C. w ciągu 253 lat.
    Monachium – wzrost o 0.77 C w ciągu 233 lat.
    Chicago – wzrost o 0.12 C. w ciągu 141 lat.
    Cape Town (RPA) – spadek o 0.5 C. w ciągu 113 lat.
    Dakar (Senegal) – spadek o 1.01 C w ciagu 116 lat
    Lahore (Pakistan) – spadek o 0.37 C. w ciągu 138 lat.
    New Orlean (USA) – spadek o 0.38 C. w ciągu ostatnich 140 lat.
    Sibu (Rumunia) – wzrost o 0.78 C. w ciągu 163 lat, lecz spadek -0.1 w ciagu ostatnich 119 lat.
    Stacji tych jest wiele i proszę sprawdzic samemu.
    Niestety, przeciętny czlowiek nie ma dostępu do tych statystyk i może jedynie polegać na manipulacjach ‚uczonych’

    Krzysztof E Wojciechowicz

  38. looser pisze:

    Jak było na spotkaniu z Januszem. Coś ciekawego ? Oczywiście w mediach na ten temat ciszej. W dziennikach najważniejsze jest, że partia nierobów, lesbijek, pedałów i narkomanów zmieniła nazwę.

  39. GoldBlog pisze:

    @looser

    Sorki za lekki edit. Nie wiem jak było na spotkaniu, dostałem wczoraj telefon, że mam iść od współorganizatora, czego nie miałem w planach na ten dzień. Żeby uniknąć totalnego focha męsko-męskiego uratowałem się, obietnicą, że zareklamuję wydarzenie u siebie na blogu – w skrócie nie byłem. Jednak powinienem wiedzieć jak to przebiegło, już 2 razy próbowałem bezskutecznie się dodzwonić i dowiedzieć, nic. Nawet w drodze wyjątku obejrzałem główne wydanie serwisu informacyjnego (Polsat), ani słowa o marszu, a Palikot głównym newsem dnia. Jak masz jakąś relację na necie proszę podziel się linkiem.

    edit: zanazłem jakąś relację http://www.polskatimes.pl/artykul/1009693,marsz-wolnosci-i-suwerennosci-2013-korwinmikke-nie-bede-czul-sie-wolny-dopoki-zdjecia,id,t.html?cookie=1

  40. Szymon Malinowski pisze:

    Nie wiem dlaczego wszyscy znają stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych PAN, a nie znają stanowisk całej Akademii:

    i Komitetu Geofizyki PAN:
    http://www.kgeof.pan.pl/images/stories/pliki/Stanowisko_Komitetu.doc
    PS. Geologowie z innych krajów nie zgadzają się z naszym KNG:
    http://www.geosociety.org/positions/position10.htm
    http://www.geolsoc.org.uk/climatechange
    http://www.planetaziemia.pan.pl/GRAF_aktual/Stan_ZO-PAN.pdf

    PS2. Polecam przyzwoite podręczniki akademickie, np:
    http://press.princeton.edu/catalogs/series/ppic.html
    czy http://www.cambridge.org/us/academic/subjects/earth-and-environmental-science/climatology-and-climate-change/principles-planetary-climate
    i skonfrontowanie przedstawianej tam wiedzy ze swoimi przekonaniami wynikającymi z wybiórczego czytania doniesień medialnych.

    GB: Pańska końcowa uwaga o źródle wiedzy wywodzącym się z „czytania doniesień medialnych” i to jeszcze „wybiórczego” jest w równym stopniu nieprawdziwa co obraźliwa. Dziękuję za ciekawe linki, trochę mi zajęło na stronach Gelogical Society znalezienie poparcia dla antropogenicznej genezy, ale faktycznie znajduje się tam pod koniec jednego z linków taki właśnie pogląd. Za kilka dni z przyjemnością spojrzę na pozostałe.

    Nie wiem, czy w istocie jest Pan osobą zgodną z tym co Pan wpisał, choć IP się zgadza (proszę wybaczyć komentujący wyczyniają przeróżne żarty, taki niestety też jest Internet), jeśli tak to wydaje mi się, że właściwą osobą dla Pana do sporu w tym temacie jest powiedzmy Prof. zw. dr hab. Alojzy Woś, który znany jest ze sceptycyzmu dla antropogenicznych przyczyn ocieplenia klimatu.
    W Internecie można wręcz znaleźć opinie (patrz Wiki), że Pan Profesor, jest przeciwnikiem teorii globalnego ocieplenia (nazwa uproszczona, w istocie chodzi o antropogeniczne jego uwarunkowanie), przy czym ja wolę pozostać przy określeniu sceptycyzm, gdyż nie chcę opierać się na opinii innych, a prac Pana Prof. z takim poglądem nie widziałem, stąd pozostanę przy tym co osobiście pamiętam. Pan Profesor jako długoletni Kierownik Zakładu Klimatologii (obecnie profesor emerytowany) najlepszej wg. Komitetu Ewaluacji Jednostek Naukowych, jednostki zajmującej się naukami geograficznymi/geologicznymi (link) wydaje się być odpowiednią osobą do sporu z samodzielnym pracownikiem naukowym. Tu wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nikt nie jest w stanie podjąć tematu na Pańskim poziomie merytorycznym.

    Pozdrawiam, łączę wyrazy szacunku i dziękuję za linki z pierwszej grupy, jeśli chodzi o podręczniki akademickie wystarczą mi te, które mam.

  41. mrówka22 pisze:

    W artykule „Szanowny Zdenerwowany” najwyraźniej pomylił jednostki pisząc o ciśnieniu, bo w kabinie samolotu utrzymywane jest ciśnienie rzędu 750 mmHg a nie hPa, dla mniej zaawansowanych mmHg = milimetrów słupa rtęci, co daje 750 mmHg = 1000 hPa. Przy ciśnieniu 750 hPa człowiek nie byłby w stanie oddychać, a jego gałki oczne opuściłyby z łatwością oczodoły. Przy kolejnym zdenerwowaniu zalecałbym strożnośc podczas powoływania się na jakiekolwiek dane, bo „polskie raptusiowanie” kończy się zawsze błędami. A, notabene, pogodynki zawsze podają ciśnienia zredukowane do poziomu morza, więc odczuwalne ciśnienie jest rzędu 995 hPa (w głębi Polski), gdy w prognozie pogody mówią, że będzie ciśnienie rzędu 1012 hPa. A tak naprawdę to tylko zawrotu głowy odczuwalne są przy gwałtownie obniżających się ciśnieniach, a nie wzrastających.

    GB: Oczywiście nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Otóż ciśnienie atmosferyczne wyrażone w hPa przy założeniu, że wynosi 1013,2hPa po zredukowaniu na do poziomu morza spada wraz z wysokością. Na wysokości około 2000 m n.p.m. wynosi już poniżej 800 hPa, na wysokości 2500 m n.p.m. wynosi w przybliżeniu 750 hPa. W wyższych górach turyści (nie alpiniści, mam na myśli zwykłych turystów w Alpach) chodzą w warunkach jeszcze niższego ciśnienia atmosferycznego.

    Zatem:) przy ciśnieniu 750 hPa turyści w Tatrach żyją:) wbrew temu co piszesz oddychają, a gałki oczne nie opuszczają oczodołów:) Ha, Ha.

    Oto wykres w hPa tylko stopy na metry trzeba przeliczyć na 6100 metrów n.p.m. mamy w przybliżeniu 470 hPa, z resztą na wykresie widać to co napisałem wyżej.
    http://www.npl.co.uk/upload/img_400/Altitude_vs_Pressure.gif
    Nawet na wysokości 6000 metrów (przy ciśnieniu poniżej 500 hPa) na kilka minut można się znaleźć bez dodatkowego zasilania tlenem, skoczkowie spadochronowi czasem skaczą z takiej wysokości bez butli z tlenem, wlatując tam samolotem bez hermetyzowanej kabiny (przy czym pobyt tam jest bardzo krótki). Nie mają też podczas lotu gogli zapobiegających wypadaniu oczu:) i żyją choć ciśnienie 750 hPa „minęli” na wysokości 2500 m n.p.m.

    Jak widać w temacie nie wiesz nic, więc zupełnie nie pojmuję skąd przyszło do głowy aby pouczać kogoś w zakresie utrzymywania ciśnienia na pokładzie samolotu.

  42. mrówka22 pisze:

    Co do „Globalnego Ocieplenia Klimatu”. Dyskutujemy o efekcie GLOBALNYM dotyczącym całej naszej Szanownej Matki Ziemi i jej powierzchni lądowych i wodnych czy do wybranych punktów gdzieś w Europie, Ameryce, itp. Jeśli rozważamy jakieś jedno miasto, jedna okolicę, itp., to wpływ na jego klimat maja prądy morskie, które na wskutek topnienia lodów na Biegunach, czemu nikt nie zaprzecza, zmieniają owe prądy morskie i, czasami, tam gdzie dawno klimat kształtował ciepły prąd, teraz dociera zimny prąd. No i mamy punktowe ochłodzenie klimatu. Rozważmy dany aspekt z Globalnego punktu, czyli zbierzmy dane i wyciągnijmy średnią… A poza tym naukowcy mówią o „śmierci cieplnej Wszechświata”, jako jednym z możliwych zakończeń historii ewolucji, która tak de facto prowadzi do obniżenia się temperatury. To tylko gra słów. Teraz punktowo się klimat ochładza, tak jak czasami nad ranem robi się ciemniej, ale potem zaczyna się dzień…

  43. wolnościowiec pisze:

    Polecam wszystkim artykuły i teksty Janusza Korwin-Mikkego, który w równie bezwzględny sposób rozprawia się z eko-oszołomami.

  44. @goldblog
    Pan wybaczy, ale pan prof. Woś nie opublikował nigdy żadnego artykułu w liczącym się na świecie czasopiśmie z dziedziny. To niestety nie jest wyjątek wśród polskich klimatologów. Polecam sprawdzenie jak wyglądają osiągnięcia polskiej nauki w dziedzinie w stosunku do świata przez następujący parametr jak często cytowane są polskie prace w stosunku do innych (citations per publication) np. tu:
    http://www.scimagojr.com/countryrank.php?area=1900&category=1902&region=all&year=all&order=cd&min=100&min_type=it
    To niezły przykład pokazujący jak ostrożnie należy brać zdanie naszych rodzimych autorytetów w sprawie. Stan wiedzy w dziedzinie podsumowany jest tu:
    http://www.ipcc.ch/report/ar5/wg1/#.UlMzSXizWBs

  45. Osobiście odradzam Korwin-Mikkego. Jako spec od wszystkiego na wielu rzeczach się zna bardzo słabo. Jego słynny eksperyment ze szklanką i rozpuszczaniem w niej lodu ma się nijak do lodowców topniejących na lądzie. (pomijając to, czy globalne ocieplenie jest czy go nie ma)

  46. TPaine pisze:

    Barroso to największy hipokryta w tym cyrku obleśnych świń. Sam był maoistą, wyznawał religię zerowego wzrostu, oraz sam podpisywał się werbalnie pod pomysłami zakończenia industrializacji i zepchnięcia ludzkości spowrotem do społeczeństwa agrarnego. Nie dziwne, że używa takich goebbelsowskich chwytów, ludzi trzeba uświadamiać i pokazywać jakie cele przyświecają politrukom i technokratom kryjącym się za „wzniosłymi” ideologiami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *