Wolfram złotem pokryty

Tematowi fałszowania złota i sprawdzania autentyczności poświęcaliśmy sporo uwagi i jak się okazuje nasze wskazówki miały swoje uzasadnienie. Z tego też powodu już bardzo dawno temu zwróciliśmy uwagę na to, że najwłaściwszą formą inwestowania w metale szlachetne są monety bulionowe, a sztabki nie są trendy. Cóż nie jest to do końca prawda, bo przy odpowiedniej wielkości portfela inwestycyjnego osiąga się taki pułap, że zasadniczą część portfela powinny stanowić już sztabki. Sądzę jednak, że Czytelników z kapitałem tej wielkości mamy co najwyżej kilku, a najpewniej żadnego:) Gdzieś w momencie, gdy złote monety bulionowe pakowane w tuby po 10 sztuk osiągają liczbę powyżej 200 – pozostałe złoto faktycznie można trzymać w sztabkach mniej płynnych i przede wszystkich mniej pewnych jeśli chodzi o autentyczność metalu. Oczywiście mowa tu o sztabkach o wadze od 250 gram w górę. Liczba 200 jest mocno umowna i należy podchodzić do niej jako do swobodnego przykładu. Zwyczajnie portfel w metalach szlachetnych powinien być płynny, zbywalny, i łatwy do sprawdzenia pod kątem autentyczności, a złoto przecież wiele nie zajmuje – tubki po 10 oz. są autentycznie niewielkie i poręczne. Więcej w temacie dlaczego wybierać monety bulionowe, a nie sztabki pod linkiem. Dopiero bardzo zasobni inwestorzy powinni interesować się sztabkami i to też w okolicznościach, gdy zbudowali już zaplecze w postaci monet bulionowych.

Wszyscy śledzący zagraniczne strony branżowe ekscytowali się tym tematem już 1-2 dni temu, wybaczcie opóźnienie i powtórzenie tematu, ale jak zauważyłem w praktyce zdecydowana większość naszych Czytelników nie jest na tyle zaabsorbowana tematem, żeby to robić. Stąd porcja linków nadesłana przez Czytelników (dziękuję) na mojego maila z odrobiną komentarza gospodarza. Otóż jak możemy przeczytać pod tym linkiem do zakładu rafinacji trafiła przerobiona oryginalna złota sztabka, która w środku miała pręty wolframu! Dzięki aktywności na forum jednego z Was mogliśmy od osoby zajmującej się tym zawodowo dowiedzieć się, że jeśli chodzi o złote sztabki zagrożenie wolframem robi się duże od 100 gramów w górę, co praktycznie wyklucza z zainteresowania wszystkie lane sztabki – standardowo od 250 gram w górę. Cóż nasz Czytelnik lub forumowicz błędu takiego by nie popełnił, a jeśli już to z premedytacją i właściwie kalkulując ryzyko przed, którym był ostrzeżony.

Jak czytamy spektrometr pokazał złoto o próbie 9998 i w sumie nie skłamał, niestety głębokość działania spektrometru mierzy się w mikronach, stąd niespodzianki takie jak widoczne na powyższym zdjęciu są niewykluczone. Mamy zatem fotograficzne potwierdzenie, że wolframowe sztabki to nie teoria spiskowa goldbugów tylko smutna rzeczywistość. Tak to już niestety bywa, że tzw. wyznawcy spiskowej teorii dziejów mają rację częściej niż ktokolwiek mógłby to przypuszczać… no dobra poza specjalistami od chemitrails rzecz jasna:) Poniżej tekst z oryginału – wytłuszczenie moje:

Attached are photographs of a legitimate Metalor 1000gm Au bar that has been drilled out and filled with Tungsten (W). This bar was purchased by staff of a scrap dealer in xxxxx, UK yesterday. The bar appeared to be perfect other than the fact that it was 2gms underweight. It was checked by hand-held xrf and showed 99.98% Au. Being Tungsten, it would not be ferro-magnetic. The bar was supplied with the original certificateThe owner of the business that purchased the bar only became suspicious when he realized the weight discrepancy and had the bar cropped. He estimates between 30-40% of the weight of the bar to be Tungsten.

Wygląda na to, że nie było to prymitywne, ordynarne fałszerstwo, a całkiem wyrafinowane przerobienie oryginalnej sztabki, w której wywiercono miejsce na wolfram uzyskując w ten sposób całkiem sporą objętość złota. Jak widać certyfikaty potwierdzające autentyczność złotych sztabek nawet jeśli te wystawiane są przez producenta na wiele się nie zdają, o tych wystawianych przez polskie sklepiki nic już nawet nie będę pisał, zwłaszcza, że temat ten już opisywałem. O proszę tutaj – Certyfikaty dla monet inwestycyjnych.

Czekamy na wyniki wierceń sztabek 400 oz, miejska legenda głosi że Chińczycy raz zrobili taki manewr ze złotem wysłanym im przez USA i wyniki były zdumiewające. Z legendy bym się specjalnie nie śmiał, zwłaszcza, że do niedawna dość często mówienie o podróbkach takich jak na powyższym zdjęciu również zbywano lekceważącym uśmiechem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Sztabki, Złoto i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

43 odpowiedzi na „Wolfram złotem pokryty

  1. Kahzad pisze:

    Czekam na wpis nt. „Gdzie można tanio kupić wolfram” 😀
    A potem kolejno: „Wiercenie w złocie – test wierteł” i „FAQ Przetop wolframu”

  2. GoldBlog pisze:

    @Kahzad
    Niestety serii takiej nie będzie, o metalurgii pojęcia nie mamy, ale gdzieś tam o uszy obiło się kiedyś, że do przetopu wolframu wymagana jest technologia iście hutnicza – to nie zabawa dla leszczy. Chyba, że ktoś znajdzie jakiegoś koproducenta w Chinach.

  3. Kotaku pisze:

    Może da sie kupić same pręty wolframowe? i dosłownie pociąć do odpowiedniej długości, nie trzeba od razu przetapiać.

  4. Wiertok pisze:

    Pręty z wolframu kupić nie problem http://www.wolften.pl/
    i prawdopodobnie dlatego oszustwo wyglądało właśnie w taki sposób bo wydrążyć dziury, wsadzić pręty i zalać złotem ostatecznie można jeszcze chałupniczo, jeśli chodzi o sam wolfram to ma temp. topnienia ponad 3000 stopni, tu potrzeba ciężkiego sprzętu żaby coś z tym zrobić.

  5. BrK pisze:

    o ile mi wiadomo są też inne zdjęcia tej sztabki, gdzie widać nazwę firmy która je wypuściła, może warto je też tutaj zamieścić hmm ? 😉

    GB: te zdjęcia są pod linkiem z posta, moim zdaniem nie warto ich umieszczać, bo ta firma jedynie wypuściła sztabkę, którą ktoś przejął i podrobił. Mogli to zrobić dla przeróżnych sztabek i problem może dotyczyć każdej.

  6. Johnny pisze:

    @Kahzad
    Przetop wolframu – jeśli jesteś w stanie zrobić w domu piec osiągający 3500 stopni (wolfram topi się w 3422 st.) to myślę, że będziesz mógł na tym zarabiać więcej, niż byś zyskał na fałszowaniu sztabek. 😀 Wolfram ma prawie najwyższą temperaturę topnienia (wyższą tylko węgiel).

    W metalurgii stosuje się różne metody rentgenowskie do badania wewnętrznej struktury metali. Można pójść tą drogą aby zajrzeć do wnętrza sztabki bez niszczenia jej. Może wśród czytelników znajdzie się jakiś materiałoznawca?

  7. LZ pisze:

    Tak jak Goldblog napisał z wolframem w Polsce nikt nie powalczy. Obawiał bym się właśnie takich produkcji z Chin- u nich metalurgia jest bardzo rozwinięta i do tego nikt nikogo o nic nie pyta-liczy sie kasa. U nas nie dość że chyba tylko jedna duża huta jest w stanie to przetopić to do tego jakikolwiek większy ruch w zapotrzebowaniu zostanie dostrzeżony, natomiast lekko domieszkowany wolfram spotykamy w elektrodach wolframowych. . Sprzedają się śladowe ilości tego metalu. To co mamy na obrazku to nie jest profesjonalna robota-po prostu wymóg bo najłatwiej jak się zorientowałem zdobyć wolfram w prętach-tu wydaje mi się ze są to elektrody. Przeraża mnie natomiast prostota wykonania. Cos takiego może zrobić każdy wykwalifikowany jubiler posiadając podstawową wiedzę, kilkuletnie doświadczenie i sprzęt za kilka , kilkanaście tyś . Przy mniejszych niż 250 gram ciężko to wykonać, ale jak cena przekroczy 2000 $ za uncję znajdą się tacy co zaczną kombinować na mniejszych-na nie jest większy popyt.

  8. Kahzad pisze:

    Wolfram – temperatura topnienia 3422 st. C
    Złoto – temperatura topnienia 1064 st. C

    Dla porównania:
    Żelazo – 1538 st. C

    Nie wiem czy przetop wolframu nie kosztuje więcej niż to zaoszczędzone złoto 😀

    Od strony technicznej to podrabiałbym sztabki w ten sposób:
    1. Wiercenie otworów w sztabce złota
    2. Włożenie prętów wolframowych o średnicy minimalnie mniejszej niż wywiercony otwór
    3. Zalanie stopionym złotem ubytków w sztabie.

    W Polsce dostaniemy bez problemu pręty wolframowe, niestety nie znalazłem cen.

  9. futhark pisze:

    Czytałem o tym w oryginale i na tyle mnie to zainteresowało, że przeczytałem też dyskusje internautów. Niektórzy poddają w wątpliwość wykonalność takiego oszustwa bez pomocy ze strony mennicy. Rzekomo chodzi o to, że po przecięciu sztabki, wywierceniu otworów i zalaniu na nowo zostałyby setki śladów, które byłyby oczywiste przy porównaniu dwóch produktów tego samego producenta. Mowa była o deformacji materiału przy wierceniu i o widocznych śladach zalewania bądź „dospawania” uciętej części.
    Co o tym sądzicie? Pytam, bo dyskusja mądrych ludzi na tamtej stronie nie dała rozstrzygających rezultatów.

  10. LZ pisze:

    No i jak sie domyślałem czytając artykuł – komentarze będą dotyczyły głównie prób zrobienia czegoś takiego metodą domową. Zaznaczam że nie jest to takie proste – złoto niechętnie chce się łączyć z wolframem, choć i na to jest sposób, ale trochę to kosztuje. Odlanie takiej sztabki jest bardzo trudne, dlatego sposób „wyjęcia” złota z gotowej i zastąpienie wolframem będzie częściej spotykaną próbą oszustwa. Zna się ktoś z czytelników na prześwietlaniu promieniami Roentgena ? Chyba takie fałszerstwo można w ten prosty sposób „odkryć” za 30 zł w przychodni, choć na 100% nie wiem bo się na tym nie znam.

  11. GoldBlog pisze:

    @futhark
    Możemy liczyć tylko na opinię Pana Leszka w tej sprawie (nick LZ) On tu jest profesjonalistą w takich sprawach.

  12. Kahzad pisze:

    Niestety rentgen nie pomoże.
    Złoto fałszuje się wolframem dlatego, że ma identyczną gęstość (różnica 50 kg/m^3 – różnica ~0,26%). Na rentgenie właśnie widać różnicę gęstości. Nie tędy droga.

  13. LZ pisze:

    @futhark
    Nie jest jakimś problemem połączenie odciętej części. Przykładem może być np. oddana do jubilera pęknięta obrączka -z obrączką nawet gorzej bo to stop. Przy odbiorze nie znajdziemy miejsca połączenia. Co do wiercenia-takich rzeczy się nie wierci, są lepsze sposoby zrobienia otworów, a sprzęt za kilkanaście tyś zł jest ogólnie dostępny.
    Trzeba być czujnym przy takim zakupie. Myślę, ze zakupu sztabki za 100 czy 200 tyś zł nie robi się w bramie. Ja kupowałem do przetopu takie duże i płaciłem dopiero po przecięciu lub przetopie bo zdaję sobie sprawę że da się takie większe oszukać . Gorzej jak ktoś kupuje inwestycyjne. Mam nadzieję ze odezwie się w dyskusji ktoś kto zna się na Roentgenie i podpowie czy fotka to wykryje.

  14. LZ pisze:

    @Kahzad
    Rozumiem, ale w takim razie puste przestrzenie będzie widać, a takiego manewru nie da się zrobić idealnie. Powinny pojawić się więc puste cienie na końcu prętów, a myślę ze również na nierównościach wzdłuż prętów też.
    Zaryzykował bym przy tej wartości wydatkiem na fotkę i przy jakichkolwiek cieniach zlecił badania na profesjonalnym sprzęcie. Są w końcu spektrometry zaglądające wgłąb materiału nawet chyba kilkadziesiąt milimetrów. Kwestia poszukania po ośrodkach PAN.

  15. Kotaku pisze:

    Komentarze o próbie zrobienia czegoś podobnego wynikają raczej z próby oceny czy są to w stanie zrobić tylko zawodowcy etc. każdy chciałby poznać skale tego procederu cudownego rozmnażania złota.

    polecam art:
    http://screwtapefiles.blogspot.com/2012/03/salted-gold-or-fishy-tale.html

  16. Sokomaniak pisze:

    Dopóki ktoś nie pokaże przeciętego na pół Klonowego Liścia z mikro-odwiertami wypełnionymi wolframem albo całego z wolframu i pozłacanego to śpię spokojnie.

    Na szczęście na żadną większą sztabkę mnie nie stać więc się nie martwię. A jeśli Fort Knox jest pełen wolframu to tym lepiej dla złota i goldbugów.

  17. bix pisze:

    Mam wątpliwość co do RTG; czy masywne pierwiastki nie są znakomitymi ekranami dla promieniowania? Możliwe, że promienie X po prostu nie przenikną w wystarczającym stopniu by dać użyteczny obraz?

    Ciekawsze może być badanie USG, gdzie wolfram różni się od złota prędkością rozchodzenia dźwięku. Aparat USG będzie mógł być też niewielkich rozmiarów i łatwo dostępny. Ostatecznie sztabki zaczną być wykonywane w postaci nie budzących wątpliwości: np. płytek z fabrycznie wierconymi otworami o ściśle określonych rozmiarach.

  18. Sceptyk pisze:

    Haha, dopiero teraz zajarzyłem, że angielskie ‚tungsten’ to wolfram, człowiek się codziennie czegoś nowego uczy.

    Z tego co czytałem to najbardziej wiarygodną metodą wykrycia tego typu fałszerstwa jest pomiar grubości za pomocą ultradźwięków. Każdy metal ma inne własności akustyczne, czyli np. prędkość rozchodzenia się dźwięku w danym materiale. Procedura zdaje się wygląda jakoś tak:
    – mierzysz sztabkę w wybranym miejscu (suwmiarką na przykład)
    – ustawiasz na mierniku wartość odpowiadającą złotu
    – dokonujesz pomiaru ultradźwiękami
    – porównujesz wyniki, jeżeli są takie same to wszystko gra
    – procedurę powtarzasz w różnych miejscach sztabki

    Problem to koszt tego typu sprzętu. Bankom czy punktom skupu pewnie się to by zwróciło, przeciętnemu Kowalskiemu już nie za bardzo.

    Na blogu Perth Mint pojawił się komentarz do tego odkrycia

    Autor twierdzi, że w Perth Mint nigdy się nie spotkali z żadną taką fałszywką, a testy przeprowadzone przez innych potwierdzają, że takie fałszywki to niezmierna rzadkość.

    IMHO, autor wyszedł z błędnego założenia, że skoro te sztabki nie trafiły do nich, to ich nie ma :) A takie sztaby to nie jest rzecz płynna, większość sobie po prostu gdzieś leży i się nigdzie nie rusza. Mogą minąć lata, zanim „wypłyną”. Zwłaszcza, że fałszerze będą ostrożnie wybierać komu to sprzedać.

    Osobiście jestem przekonany, że ktokolwiek wykonał tę przeróbkę, nie poprzestał na jednej sztuce, to by było bez sensu.

  19. czekan pisze:

    Jak wykryć tego typu fałszerstwo:

    http://www.brotherjohnf.com/uncategorized/how-to-spot-a-fake-gold-bar/
    rozwiązanie proste ultrasonografia USG. Metale (i inne substancje) mają różną prędkość rozchodzenia się w nich dźwięku.

    Jak zrobić takie fałszerstwo:
    – nabywamy pręty wolframowe (np. http://allegro.pl/listing.php/search?sg=0&string=elektroda+wolframowa ) odpowiedniej średnicy
    – wiercimy otwór na wylot (brak problemu z kształtem końca otworu po wierceniu i powietrzem przy wbijaniu)
    – kalibrujemy otwór (ta sama średnica co średnica pręta)
    – ucinamy pręt wolframowy na odpowiednią długość
    – wbijamy pręt (pęty)
    – odlewamy i walcujemy pręt ze złota średnica ta sama co otwór
    – ucinamy „koreczki” ze złota nieco dłuższe i wbijamy je z obu stron otworu
    – szlifujemy krawędź z nadwyżki materiału
    – palnikiem gazowym nadtapiamy lokalnie złoto (ew metodą TIG zaspawanie)
    – finalna obróbka powierzchni szlifowanie, polerowanie i młotkowanie
    Nie bawiłem się w to ale jak miałbym coś takiego robić to robiłbym to powyższą metodą. Nie jestem pewny czy zadziała. Przypomnę, że oszustwo w Polsce zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności, a fałszowanie pieniędzy do 25 lat.

  20. tomek pisze:

    Z tego co pamiętam z jednej wizyty w Rafako to prześwietlenie takie wstawki bez problemu ujawni. Ujawnia np. defekty samego metalu gdzie różnic gęstości wcale nie ma, wystarczają różnice w strukturze krystalicznej materiału. Gęstość tutaj nie jest istotna bo rozróżnienie
    opiera się na przezroczystości dla promieni rentgena. Np. na zdjęciach zrobionych w przychodni nie widać szkła. Nie sądzę jednak aby dało się taką sztabkę prześwietlić w przychodni. Za słaba wiązka to trzeba robić na czymś większym.

  21. BrK pisze:

    można jeszcze spróbować wrzucić na spektrometr z plazmą wzbudzoną indukcyjnie (z opcja bez konieczności rozpuszczania próbki), jeżeli ktoś grzebał w środku to i śladowe ilości wolframu powinny znaleźć się na zewnątrz; zresztą odparowanie laserowe jakie ma tu miejsce pozwala nie tylko na ocenę własności powierzchniowych badanych materiałów, a także umożliwia prowadzenie analizy w głąb ciał stałych praktycznie nie niszcząc badanej próbki (dokładność badania do kilku ppm także zwykłe XRF które nie potrafi w 100 % wykazać 4-ech dziewiątek wydaje się być zabawką przy tej maszynce 😉 ), kiedyś miałem okazję pracować na jednym z modeli takiej zabawki przy oznaczaniu śladowych ilości pierwiastków promieniotwórczych, robi wrażenie 😉

  22. 1024 pisze:

    Myślę, że dobrym sposobem na rozróżnienie fałszywek jest przewodnictwo cieplne .. wystarczy podgrzać sztabkę do powiedzmy 100’C .. przewodnictwo wolframu i złota różni się o około połowę.

    Wtedy wystarczy tylko zmierzyć np czas stygnięcia takiej sztabki.

    Metoda tania i do wykonania w warunkach domowych.

  23. czekan pisze:

    @1024
    Jak twoim zdaniem miałby wyglądać układ pomiarowy?

    Studentów uczelni technicznych uczą tego typu rozwiązań:
    http://www.if.pw.edu.pl/~labfiz1p/cmsimple2_4/1instrukcje_pdf/38.pdf

    To ja już wolę kowadło i młot i korzystanie z właściwości kowalnych złota 😉

  24. czekan pisze:

    @1024
    to jeszcze update:

    wg „Tablice fizyczno-astronomiczne” Adamantan W-wa 2002
    Ciepło właściwe:
    Złoto: 129,1 J/(kg K)
    Wolfram: 132 J/(kg K)

    To będzie stygnąć tyle samo czasu. Należy dodatkowo pamiętać, iż nie mierzy się czystej sztaby z wolframu.

  25. maro pisze:

    @czekan
    Jeśli chodzi o przewodnictwo cieplne, konkretnie o współczynnik przewodnictwa cieplnego ciepła, to złoto całkiem nieźle przewodzi, jest na 3. miejscu wśród metali. Wg. wspomnianych tablic współczynniki wynoszą:
    wolfram: 174 W/(m*K)
    złoto: 317 W/(m*K)
    Nie sądzę jednak by badanie w ten sposób sztabek w warunkach domowych dawało dokładne wyniki. I nie byłoby to zbyt wygodne.

  26. 1024 pisze:

    @czekan
    ty piszesz o cieple właściwym, a ja o przewidnictwie cieplnym:
    Wolfram
    Złoto

    co prawda doświadczenie z podgrzewaniem może troszke nie trafione :)
    ale skoro wolfram przewodzi ciepło o połowę gorzej, to jakąś chałupniczo-mierzalną metodę musi dać się opracować 😉

    to samo potwierdza ten wpis:
    http://robbservations.blogspot.com/2009/12/tungsten-plugged-gold.html

  27. czekan pisze:

    Pojemność cieplną podałem bo metoda miała polegać na podgrzaniu i pomiarze czasu stygnięcia i temperatury powierzchniowej.
    Proszę pamiętać że przewodnictwo cieplne metali jest bardzo duże co znacząco utrudnia pomiar i staje się on praktycznie niemożliwy przy niekorzystnym kształcie badanego przedmiotu (stosunek pola powierzchni do długości) .
    Przy wyznaczaniu przewodnictwa danej substancji stosuje się kształty najczęściej cylindryczne.
    Przewodnictwo cieplne jest wielkością dynamiczną tam jest zależność czasowa i to w warunkach chałupniczych mierzy się paskudnie (schowana dokładnie w Wacie który jest Joulem na sekundę) .
    No można podpiąć termometr na jednym końcu sztabki a na drugim drut kanthalowy w izolacji i porównywać krzywe narastania temperaury dla „oryginalnej” sztaby i badanej.
    Ale dla nadzienia w postaci 40% wolframu to różnica w współczynnikach przewodnictwa to ledwie 18% a praktycznie to i mniej bo ciepło i tak będzie zapierniczać po kanałach ze złota tzw. mostki cieplne (analogicznie jak w budownictwie).

    Metoda do bani to już lepiej usg sobie samemu zbudować.

  28. nebabot pisze:

    Kombinujecie jak kon pod gore z ta fiyzka, a nie ogladaliscie nigdy westernow jak tam sprawdzaja zloto :) ? A na powaznie, kiedys interesowalem sie tematem i jedyne co daje 90% skutecznosci to podobno wlasnie juz tu w komentarzach wspomniana technika ultradzwiekowa. Urok tej metody polega na tym, ze nie tylko jest sie w stanie wykryc rozne materialy, ale takze rozne stopy zlota/srebra. Na tej stronie mozna sie czegos dowiedziec: http://www.aurotest.de/welcome.htm
    Uzywal ktos?

  29. Adrian pisze:

    Moim zdaniem najlepszą metodą wykrycia takiego oszustwa jest tak jak już wcześniej wspominali koledzy zabawa sprzętem ultradźwiękowym. Ultradźwięki rozchodzą się w materiale zarówno krystalicznym jak i amorficznym, a gdy natrafiają na granicę fazową (złoto-wolfram-pęcherzyk powietrza) wracają do detektora. Tym sposobem badane są np elementy odlewane, gdzie istnieje ryzyko zamknięcia w bloku pęcherza gazu. Z tego co znalazłem na necie to cena takiego to ok 30kPLN. Sam osobiście bawiłem się takim cósiem w ramach zajęć na uczelni. Jedna z głowic to była samoróbka na krysztale piezoelektrycznym wyhodowanym przez jakiegoś profesorka 50 lat temu 😛 sprzęt działał i nadawał się do obsługi przez średnio rozgarniętego studenta. BTW są firmy które mogą wykonać takie badanie. Sądząc po cenie sprzętu nie sądzę żeby badanie kosztowało więcej niż 200zł. Jak ktoś kupuje sztabkę za 200k, to ten koszt to jeden promil. Czas badania to może 5-10 min.

  30. Adrian pisze:

    Aha takie urządzenie nazywa się defektoskop/grubościomierz ultradźwiękowy. Tu przykład: http://www.ultrasonic.home.pl/?doc=produkty/defektoskopy/&lang=pl

  31. futhark pisze:

    @czekan:
    wszystko pięknie aż do tego miejsca
    „- palnikiem gazowym nadtapiamy lokalnie złoto (ew metodą TIG zaspawanie)”
    nie widzę możliwości, żeby tego nie było widać, a jednocześnie spojenie było trwałe.
    „- finalna obróbka powierzchni szlifowanie, polerowanie i młotkowanie”
    I uzyskujemy efekt lanej sztabki? Nie zniszczymy przy okazji tłoczeń, nie zdeformujemy całości, a jednocześnie będzie widać te charakterystyczne dla techniki lania odciśnięte wzory? Nie ma mowy.
    Nie obrabiałem nigdy złota, ale w przypadku innych materiałów po prostu nie ma szans, żeby to się udało. Będzie widać na kilometr, że ktoś przy tym majstrował.
    „Nie bawiłem się w to ale jak miałbym coś takiego robić to robiłbym to powyższą metodą. Nie jestem pewny czy zadziała.”
    No właśnie. Wszyscy spekulujemy, jak to zostało zrobione. Może ktoś by poświęcił jedną z tysiąca swoich kilogramowych złotych sztabek i zrobił eksperyment?;)

  32. Wiertok pisze:

    USG może być dobrym pomysłem. W szkole uczono mnie robić USG próbkom skalnym i określać liczne parametry na jego podstawie. prześwietlenie sztabki technicznie nie powinno być problemem, starczy aparat i krem Nivea. Nie mogę tylko znaleźć w internecie jaka jest prędkość rozchodzenia się fal dla złota a jaka dla wolframu, jeśli jest podobna to wiele się nie uzyska

  33. marecki pisze:

    Stawiam tezę, że wolfram w sztabce złota będzie miał podobne cechy do tych, jakie mają różnego rodzaju wady w spawach. Firmy, które badają spawy ultradźwiękami czy rentgenem, to nie problem. Badaja stalowy spaw, zbadają i złotą sztabkę.

  34. czekan pisze:

    @futhark
    „nie widzę możliwości, żeby tego nie było widać, a jednocześnie spojenie było trwałe.”

    Widziałem trochę robót spawalniczych i jubilerskich

    Pod względem ukrycia tego typu roboty to trudno znaleźć łatwiejszy materiał (zostaje tylko równie łatwy ołów).

    Złoto przy podgrzewaniu nie tworzy tlenków ani azotków więc nawet osłony gazowej nie trzeba stosować (zaleta metalu szlachetnego)

    Poza tym jest miękkie twardość wg Brinella HB=180MPa w skali Mohsa HM=2 (zarysować daje się paznokciem)

    W dodatku jest najbardziej kowalnym materiałem (na pewno nic się nie rozpryśnie, nic się nie ukruszy nie ma szansy)

    W wypadku stali miejsce zgrzewania, spawania, lutowania, klejenia z reguły łatwo poznać. Szwy na rurze będące śladami zgrzewania widać, tym bardziej widać spoiny z innego materiału nawet obrobione oraz dodatkowo lokalne zmiany materiału na skutek nagrzania.

    Tu przykład co można robić ręcznie z najdroższą monetą na świecie (1t Au)
    http://www.youtube.com/watch?v=R1KoF8Ik24Y
    sztabka jest łatwiejsza

  35. LZ pisze:

    Tak zgadzam się z kolegą czekan , ze złotem mogę zrobić wszytko tym bardziej czystym, nie ma bardziej wdzięcznego metalu na odlewni i tak samo na obróbce.Dowolny piec, obrabiarka CNC – mam z dokładnością 0,02 mm. Można zrobić co tylko głowa wymyśli.
    Ze srebrem jest już zdecydowanie gorsza sprawa, w tym przypadku dobry odlew to już spore wyzwanie.

  36. hamal pisze:

    Złoto nawet roztopione jest gęste i z pewnością nie wypełni pustych miejsc dookoła wolframowych prętów. Myśle że średnica otworów jest dopasowana do średnicy prętów wolframowych a minimalne przestrzenie zostają z powietrzem, brzegi sa tylko zalane zlotem potem oszlifowane i wypolerowane. Dokładnie jak piszecie – ultradźwiękami nie powinno byc problemu ze zbadaniem, prawdopodobnie nawet badanie przewodności cieplnej by wykryło fałszerstwo. Tylko nie każdy robi takie testy. A kto handluje takimi sztabami – to jest proceder na poziomie instytucjonalnym.

  37. czekan pisze:

    @hamal
    Odlewanie złota jest łatwe. Robiono to już tysiące lat temu. A obecnie mamy takie coś jak odlewanie próżniowe:
    http://www.youtube.com/watch?v=ddBgrOQw8GM
    Powietrze się nie dostanie. Ale w tym przypadku wolfram był wbijany. Jak by się ktoś bawił w odlewanie to złota byłoby tak ze 20% a 80% wolframu.

    Dlatego zgadzam się z GoldBlogiem, że najlepsze są monety bulionowe o masie do 1oz. W przypadku poważnych wątpliwości: dwie sztuki kombinerek i gniemy monetę (konsekwencja strata bonusu ponad spot). I na tą sztuczkę im mniejsza grubość monety tym trudniej ją sfałszować.

  38. Chester pisze:

    test na rozpoznawanie podrobek srebrnych monet:
    http://www.youtube.com/watch?v=jY0bbRx3K64&feature=fvwrel

  39. Chester pisze:

    @Czekan,
    Chinole wynalezli jaks stop, trudny do wykrycia zlotych podrobek:
    http://www.ft.com/cms/s/0/f7b05cf2-fcfc-11df-ae2d-00144feab49a.html#axzz1qc7Bwc7t
    Moze dlatego monety z Hong Kongu takie tanie!

    Na ta srebrna monete nabrali nawet dilera:
    http://www.youtube.com/watch?v=nLzVgdFhjY8&feature=plcp&context=C451874bVDvjVQa1PpcFN5m1HeQzKTguW_NdpiQPdn5D1QfiOHlMg=

  40. random_coil pisze:

    ja osobiscie preferuje kupno monet „na wage” nawet niższej próby, ewentualne podrobki identyfikuje wlasnie ciecza chromowa, metal to metal niewazne jaka marka, za etykietke nie zamierzam przeplacac … takze nie zgodze sie ze stwierdzeniem ze najlepiej to bullionowki 1 OZ i kropka ..

    http://youtu.be/owK6zGoAZ_M
    http://www.shtfplan.com/precious-metals/chinese-counterfeiters-flood-global-markets-with-fake-silver-and-gold-100000-coins-from-a-single-counterfeiter_11102011

    😉

  41. Kapitan_Bomba pisze:

    Nie rozumiem tej całej nagonki na to fejkowe srebro. Przecież każda moneta ma swoją wagę, oraz wymiary. Nie wyobrażam sobie sytuacji żeby każdą monetę z master boxa traktować kwasem albo kupić kilogramową sztabkę złota u cyganów. Rozumiem, że kolekcjonerzy mogą o takich rzeczach nie wiedzieć i np. wtopić podobiznę króla Władysława J. na przedwojennej srebrnej jednodolarówce by PRC ale póki Chińczycy nie wpadli na pomysł podrabiania mapek XXX-PRL to nie widzę powodu, żeby wpadać w panikę. Poza tym kupujmy metale u sprawdzonych dealerów. Już śp. Jacek Kaczmarski śpiewał: „Z targowiska nie bierz złota – To żydowska jest robota”

  42. tygrys10 pisze:

    @Sokomaniak
    http://www.tungsten-alloy.com/Polish/gold-plated-tungsten-alloy-coin.html
    Czyli Chińczyki juz od dawna sobie biją pozłacane monety z wolframu i rozdaja na prezenty (ale broń Boże nie do nielegalnych ceklów!)
    Mam magnes po rozbiórce dysku twardego – naprawde bardzo silny – czy on by to wyłapał? Czytałem tez gdzies że są stopy wolframu usuwające jego magnetyczność, ale pewnie zmieniają też gęstość – pytanie na ile.

  43. Pingback: Sztabka złotem tylko pokryta - podróbki co raz lepsze | Złoto i srebro jako inwestycja - GoldBlog

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *