Certyfikaty dla monet inwestycyjnych

Polska to kraj, gdzie wyjątkowo łatwo przyjmują się dziwne mody i zwyczaje niezależnie jak bezsensowne by były. Doczekaliśmy się zatem mody na białe skarpetki do sandałów, tureckie sweterki, instytuty bez żadnego pracownika ze stopniem naukowym o samodzielnych już nie wspominając. Takiej mody doczekaliśmy się również jeśli chodzi o krajowy rynek monet inwestycyjnych, tzw. monet bulionowych. Ich cechą charakterystyczną jest m.in. to że nie są w żaden sposób oznaczane unikalnym identyfikatorem. Cóż, gdyby były zapewne nie dawałyby anonimowości i mistrzowie przekrętów nie uciekaliby z kraju częstokroć ze złotem lokacyjnym, a transferowaliby kapitał w inny sposób.

Autentyczność monet inwestycyjnych bitych w przemysłowych nakładach potwierdzają poza ich wyglądem właśnie wymiary i waga. Ich producenci nie dostarczają do nich żadnych certyfikatów, bo jak tu dostarczać jakiekolwiek certyfikaty do monet, które w danym roczniku wszystkie są identyczne! a w przypadku srebrnych monet bulionowych ich nakład liczy się w dziesiątkach milionów sztuk. Złote monety bulionowe pakowane są zazwyczaj w tuby podobne do tych, które znamy ze srebra lokacyjnego, przy czym są one mniejsze – 10 sztuk. Jeśli ktoś chce mieć jakąś formę certyfikatu, sprawa jest innego rodzaju, te występują dla sztabek, które są oznaczone numerami i zwyczajnie takie potwierdzenie trafia do nas wraz ze sztabką, która może być zapakowana w certicard (dotyczy tylko mniejszych). Właśnie z powodu braku unikalnego oznaczenia monety inwestycyjne nie mają fabrycznych certyfikatów. Jedynym wartym cokolwiek potwierdzeniem autentyczności monety jest jej grading. Zajmują się tym wyspecjalizowane firmy (temat dotyczy przede wszystkim monet kolekcjonerskich), gdzie specjalista ocenia stan monety, jej autentyczność itp. Na finale moneta trafia do tzw. trumienki, gdzie jest szczelnie zamknięta, opatrzona identyfikatorem i opisana – stosuje się to zasadniczo w stosunku do drogich monet kolekcjonerskich. W żadnym wypadku nie wskazuję tego jako drogę postępowania z monetami inwestycyjnymi, wyjaśniam tylko jedyny sensowny sposób oznaczenia i potwierdzenia autentyczności monet inwestycyjnych inny niż na własny użytek.

Dlaczego to piszę… dostałem oto takiego maila od jednego z dealerów na początku kończącego się tygodnia, niestety tydzień pracy w kamieniołomie umożliwił mi zajęcie się tematem dopiero teraz. Zasadnicza część korespondencji poniżej.

Dealer metali
Pisales kiedys o certyfikatach do monet inwestycyjnych? Regularnie ktos mnie o to pyta… Moze napiszesz pare slow ?
(…)
chodzi mi o to, ze przy dziesiatkach milionach sztuk wybitych nie ma opcji na certyfikaty … poza tym jak udowodnic, ze dany certyfikat jest od danej monety ?
GoldBlog
Nie pisałem o tym nigdy, ale znam temat, masz na myśli:
Papierki drukowane na drukarce HP za 180PLN, które mają niby stanowić dowód poświadczający autentyczność monety, tak? I chodzi o certyfikaty do monet, które to nie są wydawane przez wytwórcę, tak?
Na ten przykład: (….)  zaświadcza, że moneta jest super choć nikt jej nie sprawdzał.

Nie jestem gołosłowny zatem piszę, w zasadzie te fragmenty wymiany mailowej mogłyby wystarczyć za cały wpis, ale trochę rozwijam wątek. Zapanowała dziwna moda, która objawia się tym, że kolejne firmy wystawiają różnego rodzaju certyfikaty do monet inwestycyjnych. Problem z tym, że taki papier można dopasować do każdej dowolnej monety inwestycyjnej tego typu i wagi oraz roku. Takie zaświadczenie każdy ma prawo wydać i zaczynają być wydawane z każdej strony. Jesteśmy w zasadzie o krok od miejsca, w którym certyfikaty zaczną wydawać sprzedawcy na Allegro, w tytule będzie nick zaświadczającego, a całość w wysublimowanej formie dyplomu Harvardu. Jak bardzo chcecie za niewielką opłatą też Wam mogę wydawać zaświadczenia jako GoldBlog, być może nawet będą one lepsze od co niektórych bo planuję obejrzeć, zważyć i zmierzyć każdą monetę przed wydaniem certyfikatu. Ten potem rzecz jasna będzie można dopasować do jakiejkolwiek innej monety tego typu. Zamówiłem już sobie pieczątki i od jutra na blogu nowa podstrona dla chcących otrzymywać certyfikaty. Przez pierwszy tydzień zniżka 50%, ale jeszcze nie znam cennika. Dodatkowo w cenie, jak przy wszystkich takich szacownych certyfikatach, wkalkulowano rozbawienie odkupującego, który to zapyta skąd ma wiedzieć czy ten papierek rzeczywiście tej monety dotyczy. Potem zaś doda patrząc na nazwę jednego z naszych krajowych sprzedawców…. „a cóż to za firma zajmująca się gradingiem?”.

Proponuję zrobić ogólnopolską akcję certyfikatów dla monet inwestycyjnych, tylko musimy się jakoś dogadać, żeby papierki były niezbyt podobne. Kto wie, może znajdą się jacyś kolekcjonerzy, którzy będą je zbierać – byłaby to jedyna szansa, na to, żeby ktoś się nimi zainteresował. Korzystając z okazji, że jestem pierwszy chciałbym zarezerwować poniższą formę graficzną. Zaklepane. A co mi tam, skoro można wystawić certyfikat, że ktoś jest Rycerzem Jedi to dlaczego nie robić tego z monetami bulionowymi i tak „gwarantować” ich autentyczność.

JediCertificate 04 Certyfikaty dla monet inwestycyjnych

To co jest smutne w tym całym temacie, to fakt, że od jednego ze sprzedawców przeczytałem wiadomość, że on takowe wprowadzi (certyfikaty) i będzie dodawał je do wysyłanych monet pomimo, że to kompletna bzdura. Tłumaczy to klientom, ale Ci i tak na koniec mówią, że ktoś tam takie wystawia i przy tej samej cenie to oni wolą kupić z takim właśnie certyfikatem, bo mają „dodatkowe potwierdzenie”. W sumie to jakaś ekstra wartość, ale i tak mizerna w stosunku do „dodatkowego potwierdzenia” bycia Rycerzem Jedi.

Related posts:

  1. Porównywarka cen metali szlachetnych – Update Współpraca GoldBlog i niżej wymienionego serwisu została zakończona...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dealerzy metali, Srebrne monety, Złote monety i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Certyfikaty dla monet inwestycyjnych

  1. Smart pisze:

    Kupuje tylko złota monetę bulionowa Orzeł Bielik właśnie ze względu na solidne opakowanie w postaci certicardu , które pozwala dość dobrze chronić monetę , ze względu na wydawany certyfikat oraz niskie nakłady , ale każdy ma swoja wybrana formę inwestycji w zloto i na dzien dzisiejszy nie obawiał bym się autentyczności zakupionych złotych monet bulionowych u solidnych dealerów , po za tym taki certyfikat miałby sen gdyby go wydawała mennica macierzysta a nie Dealer bo to już jakiś bezwartosciowy papierek

  2. Goldenboy pisze:

    Tutaj masz przykład, że certyfikaty już są, m.in. przez nich wprowadzone:
    http://www.bulioner.pl/Certyfikat-cinfo-pol-44.html

  3. GoldBlog pisze:

    @goldenboy
    oczywiście, że już są! przecież o tym jest w tekście co najmniej 2 razy, on opisuje to co się dzieje u nas na rynku

    „Takiej mody doczekaliśmy się również jeśli chodzi o krajowy rynek monet inwestycyjnych” – chyba dość jasno już w pierwszym akapicie

    gdyby ich nie było nie pisałbym o tym

  4. czekan pisze:

    Są monety „fabrycznie” z certyfikatem np wydawane przez Królewską Mennicę Kanadyjską
    tam w takie tekturki z plastikiem pakują monety podwyższonej czystości tzn. .99999 (pięć dziewiątek)
    we linku zdjęcie:
    http://www.tulving.com/bullion/99999_gold_coins_2008_maple_leaf_$200_gold_from_canada.htm

    Premia za takie monety kanadyjskie to około dwadzieścia parę euro (dotyczy to aktualnych czyli np Royal Canadian Mounted Police 2011 w porównaniu do tradycyjnego listka)

    Czy warto trudno powiedzieć, w Polsce takie monety trudno dostać nie wiszą w standardowych ofertach dilerów. Może tu jest pole do popisu.

  5. GoldBlog pisze:

    @czekan
    Oczywiście masz rację, ale to nie jest typowa bulionówka, a seria dla kolekcjonerów lub inwestorów szukających urozmaicenia. Zwykła Maple Leaf z 2008 nie jest w certicard, co obaj tak samo dobrze wiemy.

  6. Iulius pisze:

    Hehe, mam jeden certyfikat – sprzedawca miał akurat pod ręką, co prawda nie od tej monety, którą kupowałem, ale też pasuje :P

  7. Janusz pisze:

    To fakt w dzisiejszych czasach te papierki są nie potrzebne,ale w przypadku globalnego odwrotu od walut w kruszce to posiadanie takiego certyfikatu bedzie juz 50% sukcesem przy sprzedaży.Bo jak takiemu Kowalskiemu wytłumaczysz ze to srebro a to złoto,jak on srebro kojarzy jedynie z medalikami a złoto z obraczkami.Zobaczy taki ladny kolorowy papierek wydany przez jakąś poważnie brzmiąca nazwe firmy i wezmie w ciemno.Ja papierków sie nie wyzbywam a nawet je zbieram w postaci folderów ,na bank przydadzą sie na gorsze czasy,i innym radze to samo.

  8. mc pisze:

    Ja kiedyś (2008) z rozpędu kupiłem amerykańskiego orła w Skarbnicy Narodowej i dostałem certyfikat zastanawiałem się po co on mi a teraz już wiem i co lepsze pewnie oni byli pionierami na rynku. Wpadłem nawet na lepszy pomysł kolega Goldenboy podesłał link do certyfikatu bulionera zapisałem sobie go już na dysku i jakby co sam mogę wystawić odpowiedni certyfikat do monet jakby ktoś chciał parametry znam a podpis prezesa już jest. Więc jak będe chciał sprzedać swoje skarby to jestem gotowy na potrzeby rynku :)

  9. Sokomaniak pisze:

    A propos Polskich Bielików:

    1. To nie jest moneta bulionowa tylko kolekcjonerska, z premią od 10% do 50%. Są też cudeńka na alegro z marżami setek procent, jakoby z niskiego nakłądu np 500 sztuk.

    2. To buble (wiadomo made in Poland) – kupiłem ostatnio jednego z przed kilku lat a tam co? Jakieś kropki pordzewiałe na monecie. Pewnie nie wymieszała się dobrze miedź czy co tam dodają i utleniła na powierzchni. Sprzedawca nie chciał jej odebrać z powrotem. Cóż kupiłem ją blisko ceny spot, czyli bez „dodatku kolekcjonerskiego”. Poczekam aż ulica zainteresuje się złotem i sprzedam jak wszycy będą brali jakiegolwiek złoto za jakąkolwiek cene WSHTF.

    3. Nie umywają się wyglądem i jakością do choćby wskazanych Kanadyjskich monet z 99999.

  10. Adrian pisze:

    BTW, czy ktoś wie co się dzieje z mwsilver.pl? Ich stronka nie działa. Wzięli kasę z giełdy i zwinęli interes? ;-)

  11. GoldBlog pisze:

    @Adrian
    To pytanie do właściciela przybytku, ale pamiętam, że pisał coś o przenoszeniu strony na nowy hosting, stąd może problemy techniczne, nie interesowałem się na tyle, żeby pamiętać kiedy to miało się dziać.

    Co do giełdy, to nie było komunikatu ESPI aby właściciel sprzedał akcje, niedawno był komunikat o tym, że zwiększył zaangażowanie o jakiś tam kolejny %. Jak ktoś ma powyżej 5% to można śledzić czy wyprzedaje po komunikatach.

  12. futhark pisze:

    MWSilver już działa. Też się martwiłem.

  13. Kotaku pisze:

    na tym trudnym rynku sprzedawcy mogą konkurować cena, obsługa klienta i w zasadzie niczym więcej. Taka bzdura jak certyfikat niewiele kosztuje a pozwala na wyróżnienie się pośród innych sprzedawców. Mam tylko nadzieję ze nie pójdzie to w absurd gdzie zaczną dodawać certy do monet za 50 zł

  14. nebabot pisze:

    Ten kto takie cos wystawia na wlasne zyczenie robi sobie klopoty. Przeciez to zaden problem znalezc podrobke albo nawet takowa wykonac i ze swistkiem narobic szumu sprzedawcy, co za szajs sprzedal. Ciekawe jakie by bylo tlumaczenie, pewnie cos w stylu: Panie, ale przeciez to tylko tak dla picu, chyba nie myslal Pan ze to cos znaczy… :)

  15. Mie3k pisze:

    Mam pomysł marketingowy dla dealerów; – wraz z tego typu certyfikatem, jako ekstra bonus można by dołączyć jeszcze jeden, takiej na przykład treści:
    „Zaświadczam, że posiadacz niniejszej monety legitymuje się IQ 45 punktów, lub więcej.
    Prezes Spółki , Mgr Srebrzysław  Dukat-Złotoryj.”

  16. Smart pisze:

    Re Sokomaniak

    Orzeł Bielik to moneta bulionowa ale ze względu na niskie nakłady jest kupowana przez kolekcjonerów
    Ta moneta to żadne buble made in Poland , ale brak znajomosci tematu powoduje iż sprzedający miał racje iż nie chciał jej spowrotem , a Tobie proponuje większej wniklywosci i wiedzy na temat Bielikow
    W kwestii jakości i gustów to każdy ma swoje upodobania, mnie osobisie Bieliki się bardzo podobają i uważam iż ze względu na nakłady ich wartość będzie rosła bardziej niż zwykłych monet bulionowych bitych w milionach egzemplarzy oczywiście z pominięciem wersji proof

  17. Sokomaniak pisze:

    Właśnie ktoś masakruje metale :(

  18. rex pisze:

    jak pisał kiedyś Lec: „Dziś certyfikat trwałości granitu wydaje się na papierze”. Takie czasy…

  19. paglo pisze:

    Re: Smart
    co to za „moneta bulionowa”, która ma nakład 500 czy 600 sztuk i która tylko z tego powodu osiąga cenę bliską 10 tys. PLN (przy cenie spot rzędu 5-6 tys.)? a jednocześnie ta sama mennica, w tym samym czasie, również ze złota bije „monetę kolekcjonerską” w nakładzie 12.000 sztuk?
    Polska to naprawdę bardzo dziwny kraj…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Subscribe without commenting