
źródło: niepoprawni.pl
Szwedzi rozpoczęli bieg z lemingami. Te urocze zwierzątka maja tą cechę, że często gromadnie się przemieszczają, a że przy okazji świetnie pływają skaczą nawet do rzek i jezior. Niestety robią to specjalnie nie kalkulując wszystkich za i przeciw (w tym dystansu do drugiego brzegu) przy czym często toną, co z perspektywy obserwatora wygląda to na masowe samobójstwo.
Ku rozpaczy wolnościowców szwedzkie społeczeństwo z radością połyka papkę serwowaną im przez rządzących – gotówka to zło. Przez kraj przetacza się teraz publiczna debata, w której pięknie wykazano, że jeśli chcesz gotówki to znaczy że jesteś przestępcą albo przynajmniej masz coś do ukrycia. To właśnie przez gotówkę przestępcy mają jak dokonywać swoich szemranych transakcji, a gdyby jej nie było i wszystko odbywałoby się elektronicznie organy ścigania dawno by się z nimi rozprawiły. Pojawia się też argument, że przedsiębiorcy bardzo często stają się ofiarami napadów rabunkowych właśnie ze względu na gotówkę. Jeśli posiadasz gotówkę to jesteś zagrożony! Wnioski są proste – likwidacja gotówki oznacza likwidację problemów i przestępczości, a także koniec z unikaniem podatków. Chwyciło, Szwedzi są za. Argumentów w drugą stronę nie słychać, a jest ich wiele.
Nie słychać o pełnej permanentnej kontroli każdego obywatela na każdym kroku, teraz niekoniecznie musi się on tłumaczyć z zakupów takiego lub innego produktu czy też usługi (wyobrażacie tam sobie próbę anonimowego zakupu złota?). Wkrótce rząd będzie go miał jak na dłoni. Przeszedł Wam przez myśl jakiś kryzys sektora finansowego? Dziś banki centralne chociaż jakąś małą część pieniędzy drukują lub wybijają (ok. 95% to tylko zapis elektroniczny) i w razie czego przestraszeni ludzie robią run na banki… tu nie będzie już nawet takiej ostatecznej możliwości – kasy nie ma, ale możemy pokazać Panu na wyświetlaczu ile jest cyferek na koncie. Gorzej jeśli nikt już nie będzie chciał płatności cyferkami.
Krytycy fiat money nazywający je pustym papierem bez pokrycia, drukowanym z powietrza będą za to mogli rozwinąć swoje tezy. „Pieniędzy” nie trzeba będzie już nawet drukować… ile chcecie 100 mld?? nie ma sprawy ENTER. Znowu mało, 800 bln ENTER.
Niestety Szwecja nie jest jakiś dziwnym egzotycznym przypadkiem, ograniczenia używania gotówki do małych kwot szykują już rządy Włoch i Grecji.
Dla wszystkich, którzy zastanawiają się jaki będzie ruch cen złota odpowiedź podała właśnie TV.

Zaczęło się polowanie na idiotów, jak powszechnie wiadomo takich nigdy nie brakuje więc biznes się kręci. Zasada jest prosta, reklamy celujące w emerytów i gospodynie domowe. Złowiony wysyła swój złoty złom i dostaje jego wycenę w PLN, która potem trafia szybko na jego konto. Umowa ma znakomite z punktu widzenia kupującego zapisy m.in. stwierdzające że sprzedający jest nieuprawniony do kwestionowania jego wyceny! Może jedynie wycofać się z transakcji. Nie doszukałem się też informacji na temat jak przebiega owa wycena, wspomina się tylko o tym w oparciu o co jest ona przeprowadzana. Oczywiście można być pewnym, że jest to najmniej korzystna opcja pozbycia się złota – musi być jakiś powód dla którego nie podają aktualnej wyceny dla określonej próby, prawda?
Gawiedź dostaje filmik, z rosnącą ceną złota na wykresie – taka wersja StockCharts dla dzieci w okresie nauczania początkowego i gotowy wniosek. Jaka jest konkluzja? Złoto rośnie, skoro rośnie to zaraz spadnie. Sprzedając zrobisz interes życia i podreperujesz budżet domowy. Oczywiście skupujący zna się na rzeczy i też jest przekonany, że skoro rosło to czekają nas spadki, więc postanowił rozpocząć najbardziej nieopłacalną działalność gospodarczą – będzie skupował i czeka na spadki. Ależ to wszystko proste interes życia dla mas, a głupi przedsiębiorca działa na swoją niekorzyść.
Takie firmy nie mogą niestety być niedochodowe i to aż z dwóch powodów. Skupują kruszec w najniższych cenach na rynku trafiając ze swoją ofertą do najmniej świadomych klientów. Nawet drastyczne spadki cen złota nie są w stanie zepsuć im interesu. Po drugie… co jest chyba dość oczywiste, taka firma zakłada rosnący popyt na złoto i wzrost jego cen. Nawet przy różnych krótkoterminowych zawirowaniach wszystko wskazuje na to, że mają rację.
Wróżę im świetlaną przyszłość, w Polsce jeleni pod dostatkiem. Jak znam życie ci sami ludzie, którzy teraz trudnią się skupem złota za najdalej parę lat będą zajmowali się jego sprzedażą z imponującą stopą zwrotu.

Eksplozja Hindenburga
Od połowy sierpnia zewsząd dochodzą głosy o Hindenburg Omen zaobserwowanym na najważniejszej giełdzie (NYSE), ba od tego czasu mieliśmy nawet jego powtórkę. Ten złowieszczo brzmiący sygnał analizy technicznej, oznacza mniej więcej 25% szans na krach lub przynajmniej mocną korektę na giełdzie. W każdym razie jako sygnał giełdowej paniki w 2008 roku sprawdził się doskonale. Biorąc pod uwagę, że standardowo wyprzedza on zapowiadane wydarzenia o 3-4 miesiące jeśli się sprawdzi czeka nas ciekawa jesień.
Ogólnie trzeba brać poprawkę na wspomniane już wyżej 25% prawdopodobieństwo sprawdzenia się sygnału… przyjmijmy jednak że będziemy mieli zjazd. Co to oznacza dla metali? Generalna zasada jest taka, że w przypadku krachu na giełdzie kapitał ucieka co sił z niebezpiecznych aktywów… akcji przedsiębiorstw, większości surowców ku obligacjom. Panika w 2008 roku nie ominęła też metali szlachetnych i o ile spadające w USD złoto w złotówkach nie prezentowało się znakomicie to załadowani srebrem mocno zgrzytali zębami. Zdawać by się mogło, że problemy gospodarcze przełożą się na wzrost cen metali szlachetnych (bezpiecznej przystani), tak stało się w małej skali 24 sierpnia 2010. W USA opublikowano fatalne dane z rynku nieruchomości, giełdy powędrowały mocno w dół, tak samo większość surowców, ale już nie metale szlachetne. Od ogłoszenia danych z rynku nieruchomości przez pierwsze 24h podrożały:srebro o 2,25%, złoto o 0,84%, pallad o 1,83% i platyna o 1,02%. Tak to zadziałało w skali mikro.
W przypadku krachu jednak emocje biorą górę i ucieczka może doprowadzić do przeceny również w metach szlachetnych (pomimo dobrych fundamentów = złych prognoz dla reszty gospodarki i systemu finansowego). Innymi słowy są realne szanse na okres dużej niepewności i ruchów możliwych w każdą stronę. Czerwona lampka i wzmożona ostrożność zalecana.